Hobo Camping - Courmayeur

18.07.2025 r.

 

18.07.2025 r. piątek

TMB dzień 5: Hobo Camping Val Veny 1500m - Cabane du Combal 1950m - Aréte Mont Favre 2430m - Col Chécrouit 1956m Rifugio Maison Vieille - Rifugio le Randonneur 1890m - Dolonne 1210m - Courmayeur 1226m

DYSTANS: 19,60km

CZAS: 7h55min

WZNIOS: 1000m

 

Sen pod alpejskim bezchmurnym niebem przychodzi błyskawicznie. Śpimy tak blisko masywu Monte Bianco, że czujemy chłód skał schodzących do doliny Val Veny. Dzieli nas tylko ulica i rzeka.

Ruch o poranku na campingu jest dość spory. Obserwujemy życie camperowców, właścicieli przyczep i namiotów. Są rodziny z dziećmi, z psami, osoby starsze, dużo jest wspinaczy i wędrowców. 

W strefie TMB jest kilka namiotów osób, które kojarzymy ze szlaku. Idziemy podobnym tempem, więc takie spotkania są naturalne.

 

 

Na śniadanie kupujemy w tutejszym sklepiku sery, jogurty i pieczywo. Jemy wpatrzeni w skalne szczyty. Na deser kupujemy po rogaliku i popijamy włoskim cappuccino. Czerpiemy z chwili ładując energię tak, jak nasza elektronika wpięta w stacje ładujące. Pakujemy nasz namiocik, zapinamy plecaki, publikujemy posta (póki mamy zasięg) i w samo południe żegnamy się z Hobo Camping. 

Odcinek od campingu do wejścia na szlak prowadzi drogą asfaltową, którą jeździ bezpłatny autobus. Ponieważ jesteśmy poza TMB korzystamy z podwózki na odcinku 2,5km. Oszczędza nam to ciut energii i czasu. Od przystanku do schroniska Cabane du Combal droga również prowadzi asfaltem, a odcinek wynosi 3km. Szlakowskaz wskazuje czas przejścia 1h10min. Pokonujemy go w 45min w świetnym, dynamicznym tempie, w gorącym słońcu i mocno pod górę. To się nazywa dobre śniadanie! Tempo wynika też ze znajomości trasy. Wczoraj wieczorem 5,5km asfalt pokonywaliśmy na piechotę w dół i wiedzieliśmy co czeka nas z powrotem.

 

 

Przy schronisku Cabane du Combal (1950m) meldujemy się o g.13. Poimy się i decydujemy o krótkim spacerku. Zaledwie 10min drogi dzieli nas od Lago Miage (2038m). Zostawiamy więc plecaki i ruszamy w górę wąską ścieżką. Za sprawą niskiego poziomu wód, jezioro sprawia wrażenie dwóch odrębnych zbiorników. Jedno malachitowo-zielone, a drugie mętne, o szarym zabarwieniu. Kolory te odzwierciedlają różne stężenia osadów w wodzie, które powstają na skutek filtrowania zanieczyszczeń.

 

 

Jezioro Miage otaczają porośnięte lasem moreny, a nad nimi wznoszą się zaśnieżone szczyty i lodowce. Cieszymy się tym bajkowym widokiem i wolnością od ciężaru na plecach. Czujemy lekkość niczym piórko. Wracamy jednak do naszych tobołów i ruszamy przywitać się ze szlakiem TMB w miejscu, w którym wczoraj go pożegnaliśmy.

O g.14 jesteśmy nad jeziorem Lac Combal tuż przy tabliczce i kierunku do Courmayeur.

 

 

Ścieżka zaczyna się stromym podejściem. Powoli zdobywa wysokość. Od schroniska Cabane du Combal do najwyższego punktu dzisiejszego etapu musimy pokonać prawie 500m w pionie. Po lewej stronie cały czas towarzyszy nam Monte Bianco i całe jego królestwo. Pod jego masywną ścianą z licznymi skalnymi odnogami, dominuje pokryty rumowiskiem lodowiec Miage. Nie jest biały, nie wygląda nawet jak typowy lodowiec. To najdłuższy jęzor we Włoszech (ok. 10km) i największy lodowiec w Europie pokryty gruzem. Gruz supraglacjalny pochodzi ze skalnych osuwisk. Cieszymy się, że na żywo możemy oglądać to dzieło natury.

 

 

Po prawej stronie ścieżki wznosi się ogromna ściana ze skalnym grzebieniem obsypana kamienną kruszonką. To szczyty od Mont Fortin (2758m), przez Pointes des Chavannes (2808m) po Pointe des Charmont (2967m). Idziemy przez zielone, kwitnące łąki, po których ganiają świstaki i latają barwne motyle. Nad połyskującym w słońcu potokiem robimy zdjęcia. Ściany tworzą parawan w którym panuje cisza. Słychać bicie serca i nasz zmęczony oddech. 

 

 

O g.16, po kolejnym zakręcie wreszcie osiągamy Aréte Mont Favre (2430m), gdzie wita nas porywisty wiatr. To najwyższy punkt dzisiejszego odcinka i najpięknieszy taras z widokiem na Mont Blanc.

 

 

Trzymamy czapki, żeby ich nie stracić i szybko chowamy się za grzbietem. Siadamy na chwilę, by nasycić się magią miejsca. Jest cudownie!

 

 

Od teraz idziemy już tylko w dół. Mijamy pierwsze stoki narciarskie, które towarzyszą nam aż do Courmayeur. 

Tymczasem za nami pogoda znacznie się pogarsza. Przed nami błękitne niebo i słońce, a za plecami od Col de la Seigne, nadciągają gęste, ołowiane chmury.

 

 

Mijamy jeziorko Lac Chécrouit i o g.17:30 docieramy do przełęczy Col Chécrouit (1956m) na której stoi schronisko Maison Vieille. Czy jest tu coś ciepłego do jedzenia? Oczywiście, nie ma. Głód zaspokajamy bułką z plasterkiem sera. Musi wystarczyć.

 

 

Chmury nas doganiają, jeśli nie chcemy zmoknąć musimy się pospieszyć. Za 10 min wstępujemy do kolejnego schroniska Rifuge Le Randonneur (1890m). Tu dla odmiany tylko po pieczątkę TMB. I w drogę. Jesteśmy teraz w słynnej z narciarstwa Dolinie Aosty (Val d'Aosta). Otaczają nas wyciągi, a ścieżka przecina fantastyczne stoki. Na wysokości 1700m docieramy do górnej (i nieczynnej) stacji gondolki Dolonne - Courmayeur. Siedzimy i żartujemy sobie, co by było, gdyby ruszyła. Żarty są abstrakcyjne, a ... gondolka rusza. Siedzimy oniemieli. I mimo takiej okazji, nie korzystamy z dobrodziejstw cywilizacji. Ruszamy piechotą w dół bardzo stromą ścieżką, pełną schodków, piachu i pyłu. Klnę na czym świat stoi. Odcinek okazuje się dla mnie gehenną. Bolą ramiona, kolana i stopy. Dopada mnie kryzys i spowalnia tempo. Wlokę się, psioczę i nie mogę doczekać się kolejnego odpoczynku. A deszcz kropi nam na głowy. Wreszcie wychodzimy z lasu i docieramy do zabudowań Dolonne.

 

 

Szlak prowadzi starymi uliczkami wśród pięknych alpejskich kamieniczek. Przez chwilę zapominam o zmęczeniu. Poję oczy pięknem i drobię kroki ku mecie. A dzisiaj wyjątkowo, po 4 noclegach pod namiotem śpimy w pokoju na wygodnym łóżku. O g.20 mijamy dworzec autobusowy w Courmayeur i po około kilometrze docieramy do małego hoteliku Del Viale, który stoi nieopodal szlaku TMB.

 

 

Kąpiel jest cudowną regeneracją, ale zaspokojenie głodu jest równie istotne. Na szczęście włoskie knajpki wieczorem tętnią życiem i jest w czym wybierać. Po ciężkim dniu wracamy do żywych. Najedzeni i szczęśliwi oddajemy się w objęcia Morfeusza.

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl