Les Chapieux - Hobo Camping
17.07.2025 r.
17.07.2025 r. czwartek
TMB dzień 4: Les Chapieux 1554m - La Ville des Glaciers 1789m - Refuge des Mottets 1870m - Col de la Seigne 2512m - Refugio Elisabetta 2195m - Cabane du Combal 1968m - Hobo Camping Val Veny 1560m
DYSTANS: 27km
CZAS: 10h45min
WZNIOS:
Całą noc deszcz bębni nam w namiot. Budzę się co chwila, bo niepokoi mnie ta zmiana pogody. Wiadomo, na trekkingu komfort to sucha pogoda. Poranek też jest deszczowy, chmury tańczą na niebie, ale widać też przejaśnienia. Dają nadzieję, że jeszcze będzie przepięknie.

Składamy namiot, pakujemy plecaki i.... słońce świeci już pełną mocą. Od razu lepiej.
Jemy śniadanie w Le Relais Montagnard, miejscu gdzie wczoraj jedliśmy pyszną pizzę. Korzystamy jeszcze z kontaktu do podładowania elektroniki.
Przed nami 5km niewygodnym asfaltem prowadzącym przez Vallée des Glaciers (Dolinę Lodowców). Nieciekawa to perspektywa, bo droga jest bez pobocza, a nawierzchnia męczy kolana. Na szczęście droga szybko nam mija. Ok. g.11 jesteśmy na La Ville des Glaciers (1789m), skąd szlak prowadzi szeroką, wygodną ścieżką do schroniska Mottets.

Przed nami kilka szczytów trzytysięcznych i dwa lodowce. Po 50min jesteśmy już przy schronisku Mottets (1870m). Rolę gospodarzy pełni tu biały koń i osiołek, którzy witają nas u progu.

Schronisko to kompleks kilku budynków czystych, zadbanych, sprawiających wrażenie nowych. W toalecie jest nawet ciepła woda i prysznice. Po 3 nocach pod namiotem bez węzła sanitarnego to luksus. Umycie rąk w cieplej wodzie jest jak SPA.


Tuż za schroniskiem mijamy tablicę poświęconą rozbitym w 1946 r. amerykańskim lotnikom.
Dalej ścieżka jest już węższa i stromsza. Pnie się ku przełęczy i odsłania przed nami cudowną panoramę od Mont Blanc do Grand Combin.


Przełęcz Col de la Seige (2512m) wita nas silnym wiatrem. Jest g.14:20. Na dość szerokim siodle stoi cokół z nazwą, usypany kopiec i stolik z opisem panoramy. Przed nami w najpiękniejszej okazałości stoi Mont Blanc, a właściwie od tego miejsca Monte Bianco, bo właśnie wchodzimy do Włoch. To pierwsze tak wyraźne nasze spotkanie z alpejskim królem.

Od teraz "bonjour" zamieniamy na "buongiorno", a istotną różnicą są też dla nas zasady biwakowania. We Francji można rozbijać namiot nieopodal schronisk, we Włoszech niestety nie ma tej możliwości (za wyjątkiem miejsc pow. 2500m). Jeśli nie znajdziemy miejsca w schronisku, musimy szukać campingu.

Schodzimy z przełęczy Seigne. Na wysokości 2365m mijamy La Casermetta, ośrodek edukacyjno-ekologiczny i nie możemy doczekać się schroniska.

Czujemy głód i liczymy na ciepły posiłek. Nic bardziej mylnego. Parę minut po g.16 meldujemy się w pierwszym włoskim schronisku Refugio Elisabetta Soldini (2195m). Kuchnia czynna jest tu tylko w g.12-15. Pozostaje nam zakup kanapki.

Za to widok z tarasu schroniska karmi nas najlepszym daniem świata. Południowa strona Monte Bianco, lodowiec Lex Blanche, dzikie pustkowia, spadające w otchłań lodowe strumienie i granitowe szpice. Uczta nad ucztami. Zapominamy o fizycznym głodzie.
Idziemy dalej. Mijamy urocze jezioro Lac Combal, w którym przegląda się masyw Monte Bianco.


Dalej na potoku Dora di Veny zauważamy niezwykłe zjawisko połączenia wód źródlanych z mleczną wodą pochodzącą z lodowca. Przez pewien odcinek obie wody płyną niby razem, a jednak osobno. Różni je gęstość i temperatura. Mieszają się w najbliższej kaskadzie płynąc już jednolitym potokiem.

Po godzinie meldujemy się w kolejnym schronisku Cabane du Combol (1968m). Tu też nie ma nic ciepłego. Miejsc noclegowych również. Z bólem serca schodzimy ze szlaku TMB, który od tego miejsca po 3h50min dociera do Courmayeur i wybieramy opcję dojścia na camping. Przed nami 6km asfaltem. To jedyna szansa na nocleg. Ok g.20 jesteśmy w Hobo Camping Val Veny (1560m). Dostajemy miejsce w strefie TMB i korzystamy z dobrodziejstw cywilizacji. Jest gorrrący prysznic, suszarka do włosów, WiFi i ładowarki do elektroniki. Dużo ładowarek! I ciepła kolacja. Trafiliśmy do włoskiego raju.

Bezchmurne niebo z milionem gwiazd mówi nam "buona notte", czyli włoskie "dobranoc".
