Planpraz - Les Houches

26.07.2025 r.

 

26.07.2025 r. sobota

TMB dzień 12: Planpraz 2070m - Col du Brévent 2368m - Le Brévent 2525m - Refuge de Bellachat 2152m - Le Christ Roi 1196m - Les Houches 1007m (zakończenie TMB)

DYSTANS: 17,61km

CZAS: 7h35min

WZNIOS: 626m

 

Poranek jest pochmurny i deszczowy. Widoczność jest ograniczona, przeważają gęste chmury, ale widać miejscami błękit. Co by się na tym niebie nie działo, jesteśmy zdeterminowani, aby skończyć dzisiaj TMB. Został już tylko ostatni etap.

Z domu wychodzimy o g.10:30. Raźnym krokiem idziemy przez Chamonix sprawnie lawirując przez turystyczny tłum. Idziemy do kolejki Le Brévent, która wywozi nas w miejsce zakończonego wczoraj etapu.

 

 

Na Planpraz tłum ludzi oblega miejsce wokół sceny. Jest sobota, impreza Cosmo Jazz i występ zespołu Nomades grający elektroniczną muzykę etniczną. Dźwięki niosą się echem pośród gór. Czuć magię miejsca.

Nad Doliną Chamonix unosi się puchata, biała kołderka. Nie widać miejskich zabudowań. Gdzie nie popatrzeć wiszą ciężkie chmury.

 

 

Do tabliczki TMB docieramy około g.11. Na Col du Brévent mamy stąd zaledwie 1h. Gęste chmury pojawiają się i znikają. Raz zasłaniają wszystko, raz tylko najwyższe szczyty. W końcu, zaczyna kropić, a następnie lać. Świat wokół jest mlecznobiały.

 

 

Około południa zdobywamy przełęcz Col du Brévent (2368m). Kamienny kopczyk otulony jest chmurką. W tym miejscu szlak TMB łączy się przez chwilę z GR5, szlakiem o długości 2200km łączącym Morze Północne z Morzem Śródziemnym.

 

 

 

Od przełęczy szlak nabiera ostrzejszego charakteru. Dochodzą drabinki, klamry i poręcze. Podczas deszczu robi się ciekawie. Na chwilę pojawia się przepiękny łuk tęczy. Kolejna magia na dzisiejszym odcinku.

 

 

 

W końcu docieramy do najwyższego punktu ostatniego etapu - Le Brévent (2525m). Szczyt nie znajduje się dokładnie na TMB. Szlak przechodzi 100m poniżej od wierzchołka. Musimy tam wstąpić. Byliśmy tu niespełna 2 tygodnie temu, spędzając dzień aklimatyzacyjny. Na szczęście była wtedy dobra widoczność, błękit nieba i słońce. Dziś jest tylko białe mleko.

 

 

 

Wchodzimy na taras widokowy, robimy zdjęcia obok strzałki wskazującej Mt Blanc i zziębnięci wracamy na szlak. Przed nami jeszcze kawał drogi, a deszcz nas nie oszczędza.

 

 

Po graniach przetaczają się chmury. Czasem jednak ich gęstość rzednie i niemrawo pojawiają się widoki, jak np. na Lac du Brévent (2125m), niewielkie jezioro polodowcowe.

 

 

 

 

O g.14:15 dochodzimy zmarznięci do Refuge de Bellachat (2152m). Malutkie, stare, drewniane schronisko jest ciepłym i przytulnym w tę mokrą pogodę miejscem. Zamawiamy gorące napoje i rozgrzewamy się od środka. Tego nam było trzeba!

 

 

 

 

Po półgodzinnej przerwie w ostatnim schronisku na trasie TMB, czas w drogę. Szlak ostro schodzi w dół, a do pokonania mamy ponad 1100m w pionie. W miarę schodzenia, pogoda się poprawia i przez chwilę nie pada. Możemy pozdejmować z siebie cieplejsze warstwy, bo z każdym krokiem robi się coraz przyjemniej.

 

 

Około g.16 docieramy do ogrodzenia Parc Animalier de Merlet. Jest to zoo, w którym na 20 hektarowym leśnym terenie żyją górskie zwierzęta, m.in. kozice, świstaki, lamy i muflony.

 

 

Godzinę później docieramy do Le Christ Roi (1180m), statuy Jezusa. To stojący na skalnym urwisku żelbetonowy pomnik o wysokości 25m zbudowany w latach 30. XX w. w modnym wówczas stylu Art Deco. Wyłania się z lasu i kieruje swoje oblicze w stronę Les Houches. Spędzamy tu chwilę na uzupełnieniu kalorii i lecimy dalej, bo chimeryczna pogoda znowu zmieniła swe oblicze. Deszcz leje jak z cebra.

 

 

Po 5 minutach docieramy do pierwszych zabudowań Les Houches. Zwracamy uwagę na tabliczkę z prośbą o nieużywanie kijków trekkingowych.

 

 

Mijamy stację kolejową i wezbraną ostatnimi opadami rzekę L'Arve. Jej mlecznobiały kolor i opary unoszące się nad taflą wody dodają tajemniczości. 

 

 

Końcówka szlaku to już tylko asfalt. Na horyzoncie widzimy kościół stojący w centrum Les Houches, obok którego znajduje się bramka TMB. Ekscytacja jest coraz większa. Meta jest tuż, tuż.

Parę minut po g.18 przechodzimy przez bramkę i kończymy naszą przygodę z Tour du Mont Blanc po 12 dniach pieszej wędrówki i przejściu 215km. Czas na zdjęcia, filmik i ostatnią pieczątkę w paszporcie TMB. Jesteśmy mega szczęśliwi, wyprawa była spełnieniem naszych marzeń.

 

 

Ale żeby zamknąć dokładnie pętlę naszej wędrówki idziemy jeszcze 2km dalej do parkingu przy kolejce gondolowej Le Prarion, gdzie czeka na nas samochód.

 

 

Ostatnią noc spędzamy w Chamonix, by jutro z samego rana wyruszyć do domu. 

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl