Col de la Forclaz - Tréléchamp
24.07.2025 r.
24.07.2025 r. czwartek
TMB dzień 10: Col de la Forclaz 1526m - Trient 1279m - La Peuty 1328m - Col de Balme 2191m - Col des Posettes 1997m - Aiguillette des Posettes 2201m - Tré-le-Champ 1417m - Argentière 1250m
DYSTANS: 18,72km
CZAS: 8h40min
WZNIOS: 1135m
Sen na wygodnym łóżku w hostelowym cieple przychodzi błyskawicznie. Poranek za to zaczyna się dość wcześnie, bo prawie wszyscy nasi sąsiedzi o g.7 są gotowi do dalszej wędrówki. Czekamy aż wyjdą i powoli zaczynamy dzień.
Pierwsze kroki kierujemy do dachowego okienka. Widać w nim błękitną plamkę nieba, ale za chwilę wszystko zalewa biała gęsta chmura przetaczająca się przez przełęcz. Widoczność zerowa. Czekamy na rozwój wydarzeń.
Na śniadaniu meldujemy się ostatni, w czasie, gdy nasi azjatyccy i amerykańscy współtowarzysze z dormitorium są już na szlaku. Nie ma jeszcze g.8, więc uznajemy to za nasz wyprawowy rekord. Jemy jogurt z muesli, świeży biały chleb z masłem i dżemem, do tego jajko na twardo. Najadamy się do syta.

Podczas pakowania śledzimy prognozy na kilku serwisach. Nie jest optymistycznie. Ma padać i jest dość chłodno. Straszą tym deszczem i straszą, a góry rządzą się swoimi prawami. Są chmury, ale gdzieś pomiędzy są także przejaśnienia. Jest też wiatr, który zmienia dynamicznie ten układ. Nie poddajemy się. Deszcz nam nie groźny, a w razie burzy ustalamy plan awaryjny.

O g 9:40 stajemy na szlaku na przełęczy Forclaz (1527m). Chmury otulają wszystko, co stanie im na drodze. Tuż za przełęczą szlak wchodzi na taras, z którego widać Trient i camping La Peuty. Właśnie oświetla go słońce, więc łapiemy się na widok. Tak jak szybko pojawia się dziura w chmurach, równie szybko znika. Musimy się pogodzić z dzisiejszą dynamiką.

Schodzimy do Refuge La Peuty (1326m), bierzemy stempelek TMB i oglądamy camping, o którym głośno jest wśród trekkerów TMB. Głównie za sprawą nierównego terenu i sanitariatu w kontenerze. Warunki skromne, ale negatywy uznajemy ze niesłuszne.


Mijamy biwak i zaczynamy mozolne podchodzenie. Dwa piękne kasztanowe konie witają nas przy ścieżce.
Idziemy lasem, po gęstym labiryncie kamieni i korzeni. Pocimy się, bo wilgotność powietrza znowu jest dość wysoka. Mamy do pokonania 865m w pionie. W monotonnym tempie stawiamy nogę za nogą.
Na wysokości 1860m wychodzimy z lasu, a naszym oczom ukazuje się samotna chatka na szczycie przełęczy. Dzieli nas jeszcze od niej ponad 300m wzniosu, idziemy jednak raźniej mając cel na widoku.
Na wysokości 2036m mijamy zabudowania Les Herbagères. Do schroniska pozostaje już tylko 30min. Chatka pojawia się i znika. To za sprawą chmur, które intensywnie przetaczają się przez przełęcz.

Na Col de Balme (2191m) meldujemy się o g.12:45. Musimy przebrać mokre ubrania, bo przenikliwy wiatr schładza nasze ciała w błyskawicznym tempie.

Zamawiamy wegetariańską zupę jarzynową podawaną z twardym serem i kawałkiem chleba. Jest pyszna! Porządnie się nawadniamy i ruszamy dalej. Żegnamy się ze Szwajcarią i ponownie witamy się z Francją. Dokładnie na przełęczy przebiega granica tych państw.
Wygodna, wąska ścieżka prowadzi nas na Col des Posetts. Gdyby nie chmury ten fragment TMB rzuciłby nas na kolana jedną z najpiękniejszych panoram na szlaku, czyli malowniczej doliny Chamonix i masywu Mont Blanc z najwyższym wierzchołkiem w roli głównej. Widzimy jednak morze chmur, które kotłują się powyżej 3000m i oplatają zaborczo alpejskie szczyty. Z ołowianej pierzyny wyłania się tylko charakterystyczny lodowiec Bossons, który zwisa nisko nad Chamonix. Jego potęga nas zachwyca.

Ścieżka przecina teraz stoki ośrodka narciarskiego. Gęsta pajęczyna wyciągów oplata łagodne zbocza. Zimą muszą tu być cudowne warunki do jazdy.


Na przełęczy Col des Possets (1997m) jesteśmy przed g.15.

Pogoda nam sprzyja i możemy kontynuować wędrówkę po szlaku, zdobywając jeszcze jeden piękny punkt programu. Przed nami godzina drogi na szczyt Aiguillette des Posettes (2201m). Od przełęczy mamy nieco ponad 200m wzniosu. Idziemy malowniczą ścieżką wśród zwietrzałych skał obrośniętych krzewinkami.

Azalie niestety już przekwitły, ale jest mnóstwo innych kwiatów i całe łany jagód. Nie możemy ich jednak zbierać, bo przebywamy na terenie Reserved Naturelle des Aiguilles Rouges. Rozglądamy się za kozicą lub koziorożcem, które bytują w tych okolicach, ale niestety żaden osobnik nam się nie pokazuje. Szkoda.
Szczyt Aiguillette des Posettes (2201m) osiągamy o g.15:30. Podziwiamy zachmurzoną panoramę, która z tego miejsca obejmuje aż trzy łańcuchy górskie.




Robimy kilka fotek i idziemy dalej. Ścieżka wije się wśród skał, prowadzi w dół drewnianymi stopniami, korzeniami i kamieniami. Dla naszych zmęczonych kolan to nienajlepszy odcinek szlaku.

Schodząc stromą ścieżką w stronę Tréléchamps przyglądamy się kontynuacji szlaku po drugiej stronie drogi D1506 Route des Montes. Właśnie wiatr przewiał na chwilę chmury i możemy podziwiać piękny widok ścieżki, która pnie się ambitnie zygzakiem w kierunku Aiguillette d'Argentière. Ten etap czeka nas jutro.

O g.17:40 jesteśmy w wiosce Trélechamps, gdzie kończymy dzisiejszy etap TMB. Przyjedziemy tu jutro, by kontynuować szlak od tego miejsca.

Przechodzimy obok zabudowań, mijamy most na rzece L'Avre i wchodzimy do miasteczka Argentière. Przybijamy stempel TMB w lokalnym punkcie informacji turystycznej i udajemy się na dworzec. Zmodyfikowaliśmy nieco końcówkę naszego TMB i ułatwiliśmy sobie ostatnie etapy. Otóż w Chamonix wynajęliśmy na 3 dni niewielki apartament. Zamierzamy zostawić w nim depozyt w postaci sprzętu biwakowego i niepotrzebnych ciuchów, odciążyć plecaki i na lekko zrobić ostatnie kilometry szlaku. Pogoda od kilku dni przewiduje silne opady i burze. W takiej sytuacji to nasz plan idealny. Tym bardziej, że zostało nam już tylko ok. 24km do mety w Les Houches. Czy uda nam się zrobić to w jednym etapie, czy podzielimy to na 2, czas pokaże.
Na stacji kolejowej w Chamonix dopada nas deszcz. Na szczęście do mieszkania mamy tylko 10min drogi piechotą. To pierwszy tak intensywny opad w ciągu dnia, jaki nam się przytrafił. I oby ostatni.
