Estellencs - Valldemossa
11.11.2024 r.
11.11.2024 r. poniedziałek
GR221 dzień 2: Estellencs - Valldemossa
DYSTANS: 26,56km
CZAS: 8:23h
WZNIOS: 1156m
Budzi nas szum deszczu. Krople, które bębnią o daszek. Pierwsza myśl nie jest cenzuralna, więc jej nie przytoczę. Druga, co zrobimy jeśli nie przestanie.
Na szczęście przestaje. Wiatr przewiewa chmury i zanim na dobre się budzimy, wita nas błękit nieba. Taka wizja poranka podoba nam się o wiele bardziej. Hotel Maristel staje na wysokości zadania i serwuje nam pyszne śniadanie. Z nową energią jesteśmy w stanie przenosić góry, a na pewno je przemierzać.

Najpierw szybki spacer po Estellencs, rustykalnej, górskiej wiosce położonej na zboczach góry Puig de Galatzó. Maleńkie, wąskie, brukowane uliczki i domy w kolorze ochry z zielonymi okiennicami. Do tego wiszące gliniane doniczki z sukulentami. Wokół drzewa pomarańczowe i oliwne. Typowe majorkańskie pueblo, czyli miasteczko. Ciche, spokojne, senne. W lokalnym sklepiku kupujemy zapas wody oraz pamiątkowe emblematy GR221. Estellencs skradło nasze serca.


Ruszamy na szlak. Pierwszy, 14 kilometrowy odcinek do Esporles idziemy leśnymi ścieżkami i brukowanymi duktami prowadzącymi przez piniowe i dębowe lasy, tarasy z gajami oliwnymi, pomarańczowymi sadami. Odwiedzamy odrestaurowaną kamienną chatkę turystyczną (jedną z nielicznych na szlaku) przy Font de s'Obi, naturalnym źródełku. Spokojne miejsce na uboczu to idealne miejsce na odpoczynek.

Ścieżka prowadzi nas lasem zbliżając się i oddalając od wybrzeża. Czasem zawiewa silny wiatr, który cichnie, gdy nieco oddalamy się od morza.

Po 5h dochodzimy do Esporles, uroczej małej miejscowości założonej przez Maurów we wczesnym średniowieczu. Tu decydujemy się znaleźć knajpę i zjeść coś pożywnego. Burger z piwem i wege wrap z matchą. Wiadomo, co dla kogo.



Opuszczając Esporles zaczynamy drugi etap dzisiejszej wędrówki. Prawie 10km intensywnego trekkingu, który od przełęczy Basseta 455m n.p.m. zamienia się w stromą wspinaczkę na szczyt Sa Comuna 704m n.p.m. Ścieżka prowadzi bardzo kamienistym, zalesionym stokiem. Trudno pokonywać nachylenie z ciężkim plecakiem, dlatego równowaga to podstawa. Nieliczne strzałki szlakowe wymagają koncentracji, aby nie zgubić drogi. Mijamy kamienne kopczyki, które uzupełniają braki w oznakowaniu, a niezawodna aplikacja mapy.cz po raz kolejny bardzo ułatwia nawigację w terenie.

Osiągnięcie szczytu to już prawie końcówka dzisiejszej wędrówki. Można złapać oddech i zobaczyć w oddali światła Valldemossa. Jeszcze tylko godzina drogi, podczas której szybko zapada zmrok. Trzeba uważać, bo ścieżka w dół jest stroma i mocno kamienista. Czołówki oświetlają nam ścieżkę do spółki z księżycem.

Do miasteczka wchodzimy około g.18. Ciepłe uliczne światła tworzą przytulną atmosferę a kamieniczki uroczy klimat. Mały apartament u Manuela w samym sercu Valldemossa będzie dla nas dzisiaj schronieniem, a pyszna kolacja w prawdziwej włoskiej knajpie (jednej z niewielu otwartych poza sezonem) jest zwieńczeniem kolejnego etapu GR221.
