Dąbrowa - Huta Szklana
02.05.2024 r.
GSŚ dzień 2: Dąbrowa – Huta Szklana
DYSTANS: 37km
CZAS: 11h
Dzień drugi zaczynamy dokładnie w miejscu, który zakończył wczorajszy odcinek. Podchodzimy ul. Kolonia do Hotelu Odyssey i wchodzimy na czerwony szlak. Idziemy grzbietem Domaniówki i zdobywamy jej wierzchołek o wysokości 418m n.p.m. Następnie przechodzimy przez wieś Masłów w której znajduje się lotnisko wybudowane w 1932 r. Szkolą się w nim piloci Aeroklubu Kieleckiego, którzy teraz latają w szybowcach nad naszymi głowami. Idziemy polną drogą wśród kwitnących jabłoni. Pod nogami spotykamy kolejnego zaskrońca wygrzewającego na słońcu.

O g. 11 siadamy na skwerku przy parkingu kościoła w Masłowie na chwilę odpoczynku. Wysokie drzewa dają przyjemny cień. Pijemy herbatę i chwilę rozmawiamy z miejscowym przechodniem o pogodzie. Szlakowskazy w tym miejscu informują, że do Św. Katarzyny zostało nam niecałe 4 godziny.
Dalej nasza droga prowadzi szczytem Klonówki 473m n.p.m., a po 15 minutach doprowadza nas do wychodni skalnych, z których największym okazem jest Diabelski Kamień 460m n.p.m. Skała ma 5m wysokości i jest pomnikiem przyrody. Owiana jest licznymi legendami, m.in. o kościele przemienionym za grzechy parafian w kamień. Siadamy na szczycie piaskowca i robimy zdjęcia. Można pomyśleć, że siedzimy na tatrzańskiej grani.

Kontynuujemy wędrówkę myląc nieoznakowaną ścieżkę ze szlakiem. Wracamy się po chwili i odnajdujemy właściwą drogę. Po przejściu 2,5km od Diabelskiego Kamienia stromym zejściem dochodzimy do dość ruchliwej drogi, którą idziemy około pół kilometra. Skręcamy w prawo i przechodzimy mostkiem nad rzeką Lubrzanką. Przełom tej rzeki uznany jest za najpiękniejszy i najciekawszy w Górach Świętokrzyskich. Na jej drugim brzegu zaczyna się najwyższe pasmo na szlaku GSŚ – Łysogóry. Na dowód tego zaczynamy wymagające podejście na Radostową. Ostra ścieżka zaskakuje nas wzniosem. Czujemy beskidzkie klimaty. Na szczycie Radostowa 451m n.p.m. stoi wysoki, betonowy trójnóg ze znakiem geodezyjnym. W trawie przy szlaku spotykamy dość sporych rozmiarów żmiję zygzakowatą. Piękny okaz.
Między Radostową a szczytem Wymyślonej o g. 15 przystajemy na chwilę odpoczynku. Gotujemy wodę na gazowym palniku i możemy przygotować ciepły posiłek. Przyjemnie robi się po obiadku. Chwilę leżymy wśród traw.
Ruszamy dalej. Zdobywamy Wymyśloną 415m n.p.m. na której znajduje się niewielka wychodnia skalna z piaskowca. Widać stąd jedną z najpiękniejszych panoram świętokrzyskich ze stożkiem Łysicy i sylwetką klasztoru w Świętej Katarzynie.
Schodzimy w dół szlakiem i dochodzimy do miejscowości Krajno i ruchliwej drogi asfaltowej. Stoją tu duże litery składające się na napis „Góry Świętokrzyskie” i tablica informująca o punkcie widokowym przewodników świętokrzyskich. Idziemy wzdłuż drogi, wchodzimy na teren gminy Bodzentyn i wkraczamy do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Przed skrętem w ul. Klasztorną wstępujemy do kawiarni przy pensjonacie „Na szlaku” w Świętej Katarzynie. Pijemy zimne napoje i dajemy chwilę odpocząć zbolałym stopom. Szlakowskaz w kierunku Łysicy wskazuje godzinę drogi na szczyt.
Po przerwie mijamy zabudowania Klasztoru ss. Bernardynek w Świętej Katarzynie. Z ul. Klasztornej skręcamy w kierunku bramy Świętokrzyskiego Parku Narodowego. W kasie kupujemy bilety i podpijamy książeczki. Mijamy źródełko i kapliczkę św. Franciszka i wchodzimy na schody prowadzące nas przez piękny jodłowo-bukowy las na szczyt Łysicy.

W pobliżu wierzchołka ukazuje się nam słynne bezleśne gołoborze, czyli rozległe rumowisko skalne piaskowców kwarcytowych. Na szczycie Łysicy 613m n.p.m. stajemy o g.17:30. Wokół nas jest sporo turystów i dość gwarno. Łysica cieszy się sporym zainteresowaniem. W Koronie Gór Polski zajmuje zaszczytne, ostatnie miejsce jako najniższy wierzchołek wśród 28.
Idziemy dalej. Po ok. 700m zdobywamy Agatę 614m n.p.m., drugi z wierzchołków Łysicy. Oba szczyty są zalesione i nie oferują panoramicznych widoków.
Schodzimy na Przełęcz Kakonińską 523m n.p.m., a następnie Przełęcz św. Mikołaja na której stoi drewniana kapliczka jego imienia. Pierwotna wersja kapliczki wybudowana została w roku 1876. Niestety spłonęła w 1996 r. w wyniku podpalenia. Obecna jest zatem odbudowaną formą, oferującą miejsce na odpoczynek i chwilę zadumy.
O g. 19 mijamy bramę ŚPN na granicy lasu i wsi Kakonin. Stoi tu zabytkowa chałupa z pierwszej połowy XIX w. wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Mieści się tu wystawa etnograficzna, sklep z pamiątkami i punkt informacji turystycznej. Przed nami jeszcze ponad 7km i ponad 2h drogi do końca drugiego etapu. Musimy trochę przyspieszyć. Słońce chyli się ku zachodowi i powoli zapada zmrok. Mijamy wiejskie zabudowania, pola z truskawkami i ponownie wchodzimy w las. Ścieżka prowadzi najpierw jego skrajem, czasem się zagłębiając, a następnie wznosi się nieznacznie. Po prawej stronie mijamy liczne pola uprawne, a na jednym z nich rozłożony namiot. Być może to nasza koleżanka ze szlaku, która wybrała ten sposób noclegu.

Po 40 min od bramki w Kakoninie mijamy kolejną tablicę ŚPN w Hucie Podłysicy i szlakowskaz. Do Huty Szklanej pozostało nam 1h50. Zakładamy czołówki i końcówkę trasy idziemy w ciemnościach. Do samochodu zaparkowanego w Hucie Szklanej dochodzimy na g.20:40. W pokoju hotelowym padamy jak muchy. Jesteśmy zmęczeni kolejnym odcinkiem, o czym świadczą nasze poobcierane stopy.
