Wałbrzych - Sokołowsko
01.05.2026 r.
01.05.2026 r. piątek
DW dzień 2: Wałbrzych - Sokołowsko
CZAS: 13h08min
WZNIOS: 1851m
Wypoczęci i najedzeni o g. 8:30 stajemy na szlaku. Wita nas słońce i cieplejszy od wczorajszego poranek. Żegnamy się z górniczym osiedlem i zaniedbanymi budynkami mając nadzieję, że nadejdzie czas ich rewitalizacji. Przechodzimy przez bardziej zadbane uliczki i wchodzimy na teren miejskiego parku, który zaskakuje nas leśnym charakterem, piękną przyrodą i infrastrukturą.

Park im. Króla Jana III Sobieskiego powstał w 1907 roku, kiedy to miasto kupiło blisko 70 hektarów lasu od księcia von Hochberg-Pless. Rok później wytyczono drogi, dokonano cięć sanitarnych w drzewostanie, wybudowano Dom „Harcówka” i zbudowano tor saneczkowy o długości 650m. W 1931 roku założono trzypoziomowy ogród różany i od tego czasu układ parku pozostał niezmieniony. W latach 2012-13 przeprowadzono rewitalizację terenu.
Park zlokalizowany jest na trójszczytowym wzgórzu, który obejmuje Górę Parkową 505m n.p.m. (zwaną kiedyś Wzgórzem Szubienicznym, na którym wieszano zbrodniarzy), Górę Powstańców 499m n.p.m. oraz szczyt Leniwiec 483m n.p.m. W parku rośnie 110 gatunków drzew i krzewów, a niektóre okazy liczą ok. 300 lat. Przeważają drzewa liściaste dochodzące niekiedy do 30m wysokości.
Park ma charakter spacerowy i rekreacyjny. Na jego terenie znajdują się m.in. korty tenisowe, boisko do gry w pétanque (bule), tężnia solankowa i plenerowa siłownia. Liczne są ścieżki biegowe i rowerowe. Interesująca jest ścieżka przyrodnicza z przystankami edukacyjnymi. Niewątpliwą atrakcją jest stojąca na zboczu Góry Powstańców, stalowo-betonowa wieża widokowa wybudowana w 2024 roku. Bryła konstrukcji nawiązuje do przemysłowych tradycji miasta i ma przypominać kopalnianą wieżę chłodniczą. Obiekt ma 37,5m wysokości i oferuje jedną z piękniejszych panoram na szlaku Drabiny. Wejście na nią jest płatne (10zł/os), a widok całkowicie rekompensuje wydatek. Dookoła widać sudeckie pasma, większość szczytów z naszego szlaku i miejskie zabudowania Wałbrzycha, w szczególności centrum Starego Miasta z neogotycką wieżą Kościoła pw. Świętych Aniołów Stróżów, budynek Ratusza Miejskiego i liczne zabytkowe kamienice. Przy bezchmurnej pogodzie, jaką dzisiaj mamy, jesteśmy oczarowani widokiem.


Schodzimy z wieży i udajemy się do schroniska „Harcówka”. Niestety drzwi są zamknięte. Jest g. 9, a obiekt otwiera się dopiero w południe. Szkoda.
Dom Turysty PTTK „Harcówka” zbudowany został w 1908 roku, od 1911 prowadził restauracje z pokojami gościnnymi (niem. Schillerbaude). W 1947 roku obiekt został przekazany harcerzom i zwany „Harcówką”. Od lat 90. XX w. nadaje stąd wałbrzyska rozgłośnia radiowa Radio Harcówka. W 2021 roku budynek przeszedł remont, a we wnętrzu otwarto ponownie restaurację.
- GÓRY CZARNE -
Idziemy teraz mało przyjemnym odcinkiem wzdłuż asfaltowej ul. Piłsudskiego i dalej Nowowiejską. Po pół kilometrze wchodzimy na leśną ścieżkę spacerową, która wprowadza nas w Góry Czarne. To stromy i malowniczy masyw Gór Wałbrzyskich zbudowany z kopulastych wzniesień o znacznych nachyleniach, w wielu miejscach rozciętych przez doliny i rynny osuwiskowe.
Po ok. 10 minutach od drogi asfaltowej docieramy do kamiennych ruin mauzoleum. Wchodzimy na arkadowy dziedziniec. Niestety oprócz pomazanych murów, porozrzucanych śmieci i resztek po ogniskach, miejsce nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Brak jest tablicy informacyjnej o historii obiektu, sięgamy więc do zasobów internetu.

Mauzoleum o niemieckiej nazwie Schlesier-Ehrenmal jest właściwie cenotafem, czyli grobowcem pozornym upamiętniającym 170 tysięcy Ślązaków, którzy zginęli podczas I wojny światowej, górników i lokalnych bojowników ruchu narodowo-socjalistycznego. Obiekt wybudowany został w latach 1936-38 na północnym zboczu grzbietu Niedźwiadków. Ma kształt zbliżony do kwadratowej warowni o wymiarach ok. 24x27m i wys. 6m. W 1945 roku niewielka część kompleksu została wysadzona przez Niemców, a po wojnie zachowana zabudowa popadła w ruinę. W latach 2020 i 2021 w ramach akcji „Ratujmy wałbrzyskie mauzoleum” dokonano prac porządkowych na terenie obiektu.
Idziemy dalej leśnym szlakiem, który prowadzi nas na trójwierzchołkowe wzniesienie Niedźwiadków. O g. 10:20 zdobywamy pierwszy szczyt o wysokości 604m n.p.m., a kwadrans później jesteśmy na najwyższej kulminacji masywu Niedźwiadków o wysokości 629m n.p.m. (15z38). Szczyt jest zalesiony i nie oferuje widoków.

Schodzimy teraz w dół do ul. Świdnickiej w Wałbrzychu. Jest to Dolina Szwajcarska, historyczny przysiółek w południowo-wschodniej części Wałbrzycha. Wstępujemy tu do sklepu spożywczego, by uzupełnić zapas wody. Nasz wzrok przykuwa spory budynek mieszkalny, tzw. galeriowiec (niem. Laubenganghaus) wybudowany w roku 1930 przy ul. Drzymały. To osiedle, które w planach miało zawierać łącznie aż 17 budynków różnej wielkości, w tym aż 8 o tak dużej kubaturze. Prace budowlane jednak wstrzymano i galeriowiec jest tylko jeden.

Z ul. Świdnickiej skręcamy w prawo i niepozorną ścieżką wchodzimy między bloki. Zupełnie niespodziewanie nachylenie ścieżki robi się konkretne i śmiało możemy ją nazwać kolejną ścianą płaczu. Na wysokości 626m n.p.m. osiągamy Przełęcz Szypka, a po 15 minutach meldujemy się na zalesionym szczycie Dłużyna 685m n.p.m. (16z38), na zboczach którego porozrzucane są głazy narzutowe, będące świadectwem obecności lądolodu skandynawskiego.

Zejście prowadzi nas do Rozdroża pod Małym Wołowcem, gdzie wchodzimy na teren Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich.
Park Krajobrazowy Sudetów Wałbrzyskich o powierzchni 6493ha utworzony został w 1998 roku. Na jego terenie istnieje kilkanaście pomników przyrody, głównie chroniących unikatowe formacje skalne. Należą do nich m.in. Czerwone Skałki, Małpia Skała (obie w bliskim sąsiedztwie szlaku DW), Stożek Wielki (na szlaku DW), Szczeliny Wiatrowe (w pobliżu szlaku DW) i Zamkowa Góra (poza szlakiem).
Kolejną ścianą płaczu zdobywamy w samo południe szczyt Małego Wołowca 718m n.p.m. (17z38), zwanego również Małym Kozłem. W jego masywie biegną dwa najdłuższe tunele kolejowe w Polsce łączące miejscowości Wałbrzych i Jedlina-Zdrój. Pierwszy tunel o długości 1560m wydrążono w latach 1876-79. Drugi o długości 1601m w latach 1907-12. W połowie tuneli znajduje się szyb wentylacyjny do odprowadzania pary z parowozów. W czasie II wojny światowej tunele były wykorzystywane jako schron dla pociągów z cennym ładunkiem. Starszy tunel pod koniec lat 90. XX wieku został wyłączony z ruchu, młodszy w latach 2018-20 został wyremontowany.

Schodząc z Małego Wołowca decydujemy się na chwilę odpoczynku. Tuż za szczytem siadamy na zwalonym drzewie i kontemplujemy otaczającą nas przyrodę.
Idziemy teraz ciekawym grzbietem, dość wąską ścieżką, po bokach której opadają strome zbocza. Między drzewami mamy widok na ośnieżony wierzchołek Śnieżki. Podejście pod Wołowiec to kolejna ściana płaczu, która na chwilę spowalnia nasze tempo i powoduje lekką zadyszkę. O g.12:30 jesteśmy na szczycie Wołowca 776m n.p.m. (18z38). To powulkaniczne wzniesienie ma kształt stożka o stromych zboczach. W całości jest porośnięte lasem, a na szczycie rosną buki. Wierzchołek zdobią wychodnie skalne z pięknym widokiem na Karkonosze i Śnieżkę. Ze zboczy Wołowca widać Górę Zamkową z ruinami średniowiecznego Zamku Nowy Dwór i rozległą panoramę Wałbrzycha.

Po 10 minutach zdobywamy szczyt Kozioł 774m n.p.m. (19z38) na którym słyszymy rozchodzące się po okolicy hałasy ze szczytu Borowej. Majowy weekend zachęcił turystów do spacerów. Spodziewamy się niemałego tłumu. Zanim jednak dotrzemy na kolejny szczyt musimy skoncentrować się na zejściu z Kozła. Ścieżka jest ścianą płaczu prowadzącą ostro w dół. Grunt jest suchy i niestabilny, łatwo o niekontrolowany zjazd. Uważnie stawiamy kroki, a gdy stroma ścieżka wychodzi na wypłaszczenie w okolicy Przełęczy Koziej, możemy odetchnąć z ulgą. Nie na długo.

Przełęcz Kozia 653m n.p.m. to miejsce, gdzie przecina się aż 6 dróg. Jest wąskim i głęboko wciętym obniżeniem terenu o stromych zboczach. Oddziela masyw Borowej od Kozła. Przechodzą tędy szlaki z Wałbrzycha do Jedliny i z Wałbrzycha do Sokołowska. Bliskość miejscowości sprawia, że lawirujemy wśród licznych spacerowiczów korzystających z pięknej, wiosennej pogody.
Wkraczamy teraz na Rybnicki Grzbiet, który jest małym pasmem w Górach Wałbrzyskich. Leży na terenie Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich i charakteryzuje się stromymi szczytami o stożkowych, wulkanicznych kształtach.
Chwilowe wypłaszczenie stanowi preludium przed kolejną ścianą płaczu. Tym razem czarny szlak prowadzi nas ostro na wierzchołek Borowej. To jedno z najdłuższych i imponujących stromych podejść na szlaku Drabiny. Na odcinku ponad pół kilometra zdobywamy prawie 200m przewyższenia. Czarny szlak swoim kolorem doskonale odnosi się do skali trudności. Powoli i wytrwale w pół godziny dochodzimy na szczyt Borowej 853m n.p.m. (20z38). Wchodzimy w tłum ludzi, biegających dzieci i szczekających psów. Pali się tu co najmniej kilka ognisk, z których dym i zapach kiełbasek rozchodzi się po całym szczycie. Atmosfera pikniku jest tą, której wolelibyśmy uniknąć. Jednak widok z wieży kusi i chwilę spędzamy, by nacieszyć się panoramą z Borowej.

Stalowa wieża widokowa na Borowej ma wysokość 15m, a na szczyt prowadzi 90 schodów. Zbudowana została w 2017 roku i przy dobrej widoczności można z niej dojrzeć m.in.: Sky Tower we Wrocławiu, Masyw Ślęży, Wielką Sowę i Śnieżkę. Borowa to najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich, zaliczany do Korony Sudetów i Korony Sudetów Polskich. Powinna być również uznana w Koronie Gór Polski, ale niestety przez błąd w pomiarach funkcję tę pełni Chełmiec. W drugiej połowie XX wieku na szczycie Borowej stała drewniana wieża triangulacyjna. Niestety brak jest informacji kiedy i w jakich okolicznościach została rozebrana.


Schodząc z Borowej zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w miejscu, gdzie rozciąga się piękny widok na Jedlinę-Zdrój i okoliczne pasma, w tym Góry Sowie. Za Ptasim Rozdrożem 735m n.p.m. idziemy dłuższą chwilę dość wypłaczonym grzbietem z widokiem na Borową. O g.14:40 zdobywamy Jałowiec Mały 741m n.p.m. (21z38), a kwadrans później Jałowiec 751m n.p.m. (22z38). Oba szczyty leżą na powulkanicznym grzbiecie zbudowanym z tzw. skał wylewnych – ryolitów oraz ich tufów. Na Jałowcu stoi drewniana platforma widokowa zbudowana w 2017 roku, z której podziwiamy kilka ostatnio zdobytych szczytów oraz zabudowę Jedliny-Zdrój, Masyw Ślęży, pasmo Gór Sowich i Karkonosze. Po 10 minutach jesteśmy na kolejnym szczycie Jedliniec 735m n.p.m. (23z38), z którego widać panoramę z odległym Masywem Śnieżnika. Na zboczach Jedlińca znajduje się malownicza formacja skalna Kazikowa Skała (poza szlakiem DW) z tablicą upamiętniającą taternika.



Z Jedlińca schodzimy w dół w kierunku Przełęczy pod Wawrzyniakiem. To kolejne zejście ścianą płaczu. Sucha i bardzo śliska nawierzchnia nie raz wyprowadza nas z równowagi, i to dosłownie. Łapiemy się drzew, szukamy kępek trawy, czegokolwiek, co pomoże złapać stabilność i przyczepność. Małymi kroczkami gubimy wysokość i tęsknie patrzymy na tabliczkę z oznaczeniem przełęczy. W tym miejscu jest już bezpiecznie.

Na Przełęczy pod Wawrzyniakiem 568m n.p.m. dochodzimy do Głównego Szlaku Sudeckiego (GSS), którym wspólnie z Drabiną osiągniemy szczyt Rogowca. Na razie jednak schodzimy do Doliny Rybnej (ul. Turystyczna), gdzie żegnamy się z Rybnickim Grzbietem i przez prawie pół kilometra idziemy mało komfortowym, ruchliwym asfaltem. Przed Gospodą Sudecką „Alpengasthof” z ulgą skręcamy w lewo i rozpoczynamy najbardziej monotonne, najdłuższe i wymagające podejście na drabiniastym szlaku.

- GÓRY SUCHE –
Góry Suche to pasmo Gór Kamiennych, o podejściach nierzadko przekraczających 30% nachylenia. Nazywane są często „sudeckimi Tatrami” ze względu na występujące tu bardzo strome zbocza i szczyty wyniesione wysoko ponad dolinami. Znikoma liczba potoków wynika z występujących tu porowatych porfirów, w które szybko wsiąka woda opadowa. Na terenie Gór Suchych występują efektowne formacje skalne, osuwiska oraz lawiny kamienne powstałe na skutek erozji twardych i kruchych skał porfirowych. Przykładem formacji jest np.: Skalna Brama na zboczu Rogowca (na szlaku DW), Czerwone Skałki na zboczu Suchawy i Małpia Skałka na zboczu Kostrzyny (obie nieopodal szlaku DW bez szlaku turystycznego).
Po 25 minutach dochodzimy do rozwidlenia szlaków rowerowych i chwilę odpoczywamy. Podejście pod Rogowiec trochę nas męczy. Nieopodal szczytu wyczuwamy słodki zapach unoszący się w powietrzu, a chwilę potem widzimy rozległe łany kokoryczy pustej (Corydalis cava). Siedlisko tej pięknej byliny jest tu dość spore. Białe i różowe kwiaty kwitną wśród wysokich buków i omszałych głazów. Kokorycz jest rośliną żywicielską larw chronionego motyla niepylaka mnemozy, mimo, że dla ludzi jest rośliną trującą (zawiera alkaloidy).

Na ostatnich metrach pod kolejnym szczytem widać skalny wierzchołek z resztkami kamiennych ruin. Rogowiec 870m n.p.m. (24z38) osiągamy o g.17:00. Szczyt jest stożkowaty i skalisty. Porasta go bukowo-świerkowy las, a zbocza pocięte są głębokimi dolinkami z malowniczymi skałkami. Stoimy wśród ruin najwyżej położonego zamku w Polsce.

Zamek Rogowiec (niem. Hornschloss) powstał pod koniec XIII wieku, na miejscu drewnianej warowni wzniesionej przez Bolesława Wysokiego w XII wieku. Składał się z zamku górnego, międzymurza, zamku dolnego oraz dziedzińca wewnątrz zamkowego. Właścicielem murowanego obiektu był książe Bolko I, który umacniał w ten sposób granicę śląsko-czeską. W okresie wojen husyckich zamek został opanowany i zdewastowany przez husytów, a potem stał się siedzibą rycerzy-rozbójników. W XV wieku został doszczętnie zniszczony i od tego czasu pozostaje w runie, z której wyłaniają się jedynie fragmenty murów obwodowych i fundamentów.
Schodząc z Rogowca w odległości 5 minut drogi docieramy do Skalnej Bramy i rozstaju szlaków.

Skalna Brama to malownicza formacja skalna o kilkunastometrowej wysokości. Stanowi najbardziej znaną w Górach Suchych grupę skał zbudowanych z permskich skał wylewnych. Leży na wysokości 830m n.p.m. i wrzyna się od wschodu w ramię Jeleńca 902m n.p.m. (25z38), szczytu na którym stajemy o g.17:30.
Chwilę później na Przełęczy pod Jeleńcem 837m n.p.m. znów łączymy się z GSS. Następnie szukamy szczytu Turzyny, który na mapie jest poza szlakiem, w głębi lasu. Mając w pamięci Mały Chełmiec, do którego doszliśmy zarośniętą ścieżką, przypuszczamy że tu może być podobnie. Kręcimy się chwilę w gęstwinie, ale ostatecznie wracamy na ścieżkę. Po paru krokach stajemy przy szczytowej tablicy. Turzynę 895m n.p.m. (26z38) zdobywamy o g.17:50.


Kolejnym punktem jest Przełęcz pod Turzyną 835m n.p.m., z której do schroniska „Andrzejówka” mamy pół godziny. Szlak prowadzi dość przyjemną drogą, która wyprowadza nas na Halę pod Klinem. Idziemy łagodnym stokiem na którym poprowadzone są dwa krótkie wyciągi narciarskie. Mały zbiornik wodny urozmaica trawiastą łąkę. Dochodzimy do drogi asfaltowej z Rybnicy Leśnej i idziemy drogą wzdłuż rzeczki Rybnej. O g.18:20 docieramy do schroniska, w którym jest tłoczno i gwarno.

Schronisko PTTK „Andrzejówka” (niem. Andreasbaude) leży na Przełęczy Trzech Dolin, pod szczytem Waligóry. Otwarte zostało w 1933 roku z inicjatywy prezesa towarzystwa turystycznego WGV, aptekarza Andreasa Bocka, od którego imienia nazwano schronisko. Obiekt, jak na owe czasy był bardzo nowoczesny, dysponował 220 miejscami gastronomicznymi i 25 miejscami noclegowymi. W 1936 roku przez 2 tygodnie przebywała w nim królowa holenderska Wilhelmina z córką księżną Julianą. W 1944 r. obiekt stał się miejscem szkoleniowym dla Hitlerjugend, a w 1945 przejął je Wehrmacht na siedzibę grupy obrony przeciwlotniczej. Po wojnie schronisko było przez chwilę domem kolonijnym, następnie w 1948 roku przejął je PTT, a w 1953 roku PTTK.
Wchodzimy do zatłoczonego wnętrza, w którym wije się długa kolejka do baru. Stajemy w rządku i zastanawiamy się nad wyborem dania. Pada na zupę pomidorową, ser panierowany z frytkami i naleśniki z serkiem i jagodami. Jedzenie smakuje wybornie, mimo dość wysokiej ceny. Kalorie szybko rozleniwiają, a przed nami jeszcze dość spory odcinek do Sokołowska. Nie poddajemy się. Wstajemy od stołu i ruszamy na podbój kolejnej ściany płaczu, tym razem na Waligórę.

Idziemy żółtym szlakiem, którym po 15 minutach powinniśmy osiągnąć szczyt. To nasze drugie spotkanie z Waligórą. Pierwsze odbyliśmy 20.08.2021 r. w ramach Korony Gór Polski. Wiemy co nas czeka. Stroma i kamienista ściana z licznymi korzeniami nadaje niezwykłego charakteru staremu wulkanowi. Jest krótka i bardzo treściwa. Na szczycie Waligóry 933m n.p.m. (27z38) stajemy zgodnie z czasem. Jest g. 19:30, gdy przez drzewa przedzierają się promienie zachodzącego słońca. Szczyt znany jest jako cel wycieczek od XIX wieku, gdy był odsłonięty i oferował panoramiczne widoki. Po roku 1945 istniała na nim drewniana wieża triangulacyjno-widokowa, która ze względu na zły stan techniczny została rozebrana.

Po przejściu 200m od szczytu stajemy przy tabliczce kierującej na Ruiny Owczarni Hochbergów. Zgodnie z informacją do miejsca można dotrzeć po pokonaniu 190 kroków (ok. 200m). To pozostałości po dawnych zabudowaniach gospodarczych z początków XX w., które były częścią letniej rezydencji i pałacyku myśliwskiego rodu Hochbergów z Książa. Do czasów obecnych przetrwały jedynie porosłe roślinnością kamienne mury. Na miejscu jest punkt widokowy, który oferuje panoramę na Góry Suche, Masyw Śnieżnika i najwyższe góry Moraw - Jeseniky z najwyższym szczytem Praděd 1491m. W okolicach jest jeszcze miejsce po byłym Pałacu Hochbergów, który powstał z inicjatywy księżnej Daisy na początku XX wieku. Był to drewniano-murowany obiekt w stylu tyrolskim. Obecnie są to malownicze ruiny z kamiennym fundamentem i fragmentem podmurówki.
Na Rozdrożu pod Waligórą 845m n.p.m. ubieramy się cieplej, bo w cieniu czuć już wieczorny chłód. O g. 20:00 stajemy na szczycie Suchawy 928m n.p.m. (28z38).

Poniżej szczytu na północno-zachodnim zboczu na wysokości 840m n.p.m. znajdują się Czerwone Skałki, efektowne odsłonięcia skalne występujące na urwiskach stromego zbocza Suchawy. Powstałe w wyniku erozji skał porfirowych o dużej twardości, jednocześnie kruchych i podatnych na pękanie. Wyglądem przypominają nieco turnie lub piargi, a nawet grzędy zbliżone do grani. Przez Czerwone Skałki nie prowadzi szlak turystyczny, a teren jest bardzo niebezpieczny ze względu na spadające kamienie, które intensywnie obsuwają się w okresie wiosennym. Poniżej Czerwonych Skałek, również na zboczu Suchawy, ale poza szlakiem DW, znajduje się Zamek Radosno (niem. Burg Freudenburg). To malownicze ruiny średniowiecznej warowni, które powstały prawdopodobnie w XIII wieku. Dziś można podziwiać fragmenty cylindrycznej wieży obronnej i budynków mieszkalnych.
Na szczycie Suchawy słońce ma już czerwoną barwę. Rozżarzona kula dotyka prawie górskich grani. Schodząc do Przełęczy pod Suchawą 848m n.p.m. ukazuje nam się kolejna ściana płaczu. Podejście pod Kostrzynę usiane jest luźnymi porfirowymi kamieniami. Po pokonaniu 50m różnicy wysokości osiągamy wierzchołek przedostatniego dzisiaj szczytu. Na Kostrzynie 906m n.p.m. (29z38) stajemy o g. 20:30, gdy słońca już nie widać, a niebo przybiera pastelowe barwy. Widzimy nasz jutrzejszy odcinek, m.in. Stożek Wielki i Dzikowiec. Nie dostrzegamy niestety Małpiej Skały, która znajduje się poniżej szczytu na wysokości ok. 800m n.p.m. na północnym zboczu. To ciekawa formacja skalna w formie usuwiska z ostańcem, która powstała w wyniku erozji. Jest to pomnik przyrody nieożywionej, obok którego nie przechodzi żaden szlak turystyczny.


Zaledwie 10 minut później stoimy już na Włostowej 903m n.p.m. (30z38), a przed nami jest tylko zejście do Sokołowska, w którym mamy zarezerwowany nocleg. Jednak „tylko” szybko zmienia znaczenie. W światłach czołówki schodzimy niezwykle sypką, piarżystą ścieżką. Zaliczam nawet upadek, boleśnie wbijając ciało w ostre kamienie i ocierając naskórek. Nie jest łatwo. O g. 21:25, po przejściu 1,2km od szczytu Włostowej, w ciemnościach rozświetlanych przez światło czołówki, mijamy ruiny romantycznego Zameczku Friedenstein, skąd ścieżka jest już łatwa i przyjemna.

Zameczek Friedenstein (Friedensburg) to sztuczne ruiny w stylu neogotyckim, które powstały na przełomie XIX i XX wieku z inicjatywy dr T. Römplera, lekarza pulmonologa z uzdrowiska w Sokołowsku. Pochodzą z czasów, gdy ta niewielka miejscowość była jedną z najbardziej znanych miejscowości uzdrowiskowych w Europie, specjalizującą się w leczeniu chorób płuc. Pomysł na romantyczne ruiny wziął się z chęci zmotywowania kuracjuszy do wędrówki powyżej zabudowań Sokołowska i alternatywą dla tych, którzy nie mogli dotrzeć do ruin średniowiecznego zamku Radosno.
Od ruin pozostaje nam już tylko 270m, by dojść do ul. Unisławskiej. Kiedy wychodzimy z lasu na niebie świeci księżyc w pełni. Jego światło wraz z milionem gwiazd na niebie wskazuje nam drogę do Hotelu Odrodzenie. Czujemy chłód, który unosi się znad okolicznego pola. Po lewej stronie powinna być zabytkowa cerkiew prawosławna pw. św. Michała Archanioła z początku XX w. Niestety jej nie widzimy. Witamy się za to ze stojącym na poboczu obserwatorem gwiazd i przyznajemy, że wieczór jest niewiarygodnie piękny. O g. 21:40 otwieramy drzwi hotelu, który oferuje nam wspaniały, nocny odpoczynek.
