Sokołowsko - Boguszów-Gorce

02.05.2026 r.

 

02.05.2026 r. sobota

DW dzień 3: Sokołowsko - Unisław Śląski - Boguszów-Gorce

CZAS: 10h01min

WZNIOS: 1005m

 

Budzimy się wypoczęci i zrelaksowani. Z nową energią witamy kolejny, słoneczny dzień.  Czas na śniadanie, po które udajemy się do jedynego sklepiku spożywczego w Sokołowsku, zlokalizowanego tuż przy skwerku im. Dr A. Sokołowskiego (płatność tylko gotówką).

Sokołowsko (niem. Görbersdorf) jest największą wsią gminy Mieroszów, leżącą w Kotlinie Sokołowskiej na wysokości 540-590m n.p.m. nad rzeką Sokołowiec. Otoczona jest z każdej strony górami, dzięki czemu występują tu dwa poziomy klimatyczne o silnym zróżnicowaniu: zaciszne i bezwietrzne dno doliny oraz wietrzny poziom południowego stoku.  Zima w Sokołowsku jest dość długa, a lato krótkie i z reguły deszczowe.

Historia Sokołowska sięga XIV w. i związana jest z Zamkiem Radosno. W 1509 r. ziemie nabył hrabia von Hochberg, a w 1849 r. działkę zakupiła Marianna von Colomb, która otworzyła zakład hydroterapeutyczny. Zadłużony obiekt przejął w 1854 r. jej szwagier dr Hermann Brehmer, który rok później uruchomił w Görbersdorfie pierwsze na świecie specjalistyczne sanatorium dla osób chorych na gruźlicę. W latach 1874-80 pracował tu internista dr Alfred Sokołowski, który w 1929 za badania nad klimatycznym leczeniem chorób płuc otrzymał Krzyż Orderu Odrodzenia Polski. Po II wojnie światowej i wysiedleniu Niemców, wieś zmieniła nazwę na Sokołowsko dla uczczenia zasług polskiego internisty. Od tego czasu uzdrowisko zmieniło profil leczenia z przeciwgruźliczego na leczenie  chorób dróg oddechowych.

Do głównych zabytków Sokołowska należą m.in.: założenia urbanistyczne z 1854 r., cerkiew prawosławna pw. św. Michała Archanioła z początku XX w. i zespół dawnego Sanatorium dr Brehmera z drugiej połowy XIX w.

Z ciekawostek warto dodać, że w Sokołowsku w latach 1951-60 mieszkał reżyser filmowy Krzysztof Kieślowski, a na pamiątkę jego pobytu zorganizowano międzynarodowy festiwal filmów Hommage á Kieślowski.

 

 

Po śniadaniu i spakowaniu plecaków ruszamy na zwiedzanie Sokołowska. Idziemy ul. Główną, mijamy skwer, dom w którym mieszkał Kieślowski i artystyczną Kinokawiarnię Zdrowie. Następnie skręcamy w ul. Słoneczną i dochodzimy do najokazalszego obiektu w Sokołowsku, jakim jest byłe Sanatorium Grunwald. Obiekt zbudowany jest z czerwonej cegły i sprawia wrażenie zamku. Jest to potężna, neogotycka bryła zwieńczona strzelistą wieżą z tarasem widokowym. Sanatorium wybudowane  zostało w latach 1853-76 wg projektu wybitnego architekta Edwina Opplera i było pierwszym na świecie nowoczesnym sanatorium. Pełniło swoje funkcje do lat 90. XX wieku. W 1966 budynek został wpisany do rejestru zabytków. W 2005 roku dwa razy był podpalany, aż popadł w ruinę.  Od 2007 właścicielem obiektu jest Fundacja Sztuki Współczesnej In Situ, która prowadzi odbudowę tego niezwykłego kompleksu.

 

 

Obchodzimy budynek dookoła i podziwiamy misterną pracę restauratorów. Obiekt ma wiele detali architektonicznych, wież, wykuszy, mansard i facjat. Jest niezwykle bogato zdobiony. Jego silnie rozbudowana bryła w rzucie litery „F” wykonana jest z cegły pełnej i licowej. Wyglądem przypomina miniaturowy Zamek w Malborku. Oceniamy, że od strony ul. Różanej sporo prac zewnętrznych zostało już wykonanych. Jednak, gdy wychodzimy na ul. Główną jesteśmy zaskoczeni, jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by przywrócić budynek do pełnej świetności. Trzymamy mocno kciuki za Fundację In Situ, której działalność po części skupia się na odbudowie historycznego Sanatorium, a po części na tworzeniu artystycznej przestrzeni i wspieraniu kultury i sztuki poprzez organizowanie festiwali, warsztatów i koncertów. Czuć artystycznego ducha w tym wyjątkowym miejscu.

W sąsiedztwie byłego sanatorium na uwagę zasługuje jeszcze park leśny projektu dr Brehmera oraz budynek obserwatorium wybudowany w 1876 roku wg projektu Edwina Opplera. Niestety nie można go zwiedzić. Obiekt jest własnością prywatną i jest zamieszkały.

Wracając ul. Główną przyglądamy się pięknym kamienicom o zdobionych fasadach, obejmujących sgraffito (technika wydrapywania wzorków w tynku), geometryczne reliefy, ryflunki, ceramiczne detale i murale, które pochodzą z lat 60. XX wieku. Powstały w ramach eksperymentalnej arteterapii i przedstawiają motywy organiczne, abstrakcyjne oraz drobne formy sztuki.

 

 

Zauroczeni artyzmem Sokołowska wstępujemy do Kinokawiarni Zdrowie, która mieści się w dawnym HoteluBergland” z końca XIX wieku. W lokalu unosi się zapach kawy i klimat sztuki. Moje oczy buszują po półkach i wypatrują ciekawych dzieł. Królują książki, ceramika i tkanina. Cicho gra nastrojowa muzyka. Zamawiamy kawę,  świeży serniczek i ciasto makowe. Smakują wybornie.

 

 

Czas ruszać. Jest g.10:30. Przed nami ostatni, najkrótszy etap Drabiny. Dzisiejszy dzień jest najcieplejszy, wiosna w końcu daje o sobie znać.

Z ul. Głównej skręcamy w ul. Pocztową i delikatnie pniemy się pod górę. Wychodzimy na trawiaste przestrzenie, które pięknie prezentują nam wczorajszy odcinek szlaku od Przełęczy Trzech Dolin do Sokołowska. To tzw. „Główny Grzbiet” ze szczytami Włostowa, Kostrzyna, Suchawa i Waligóra. Tuż obok jest Bukowiec 898m n.p.m., którego wschodnie zbocze „zjadane” jest przez Kopalnię Melafiru.

 

 

 

Mijamy zielony zagajnik, który kryje miejsce oznaczone na mapie jako „fundament harfy wiatrowej”. To pozostałość po pawilonie wybudowanym na przełomie XIX i XX wieku, który krył w sobie wyjątkowy mechanizm. Była to obracająca się w stronę wiatru instalacja przypominająca harfę wykorzystująca podmuch do wydawania dźwięków. Swoista melodia niosła się ponoć aż do Sokołowska.

Przechodzimy obok drewnianej wiaty, skręcamy w lewo i przez chwilę trawersujemy szczyt Małego Stożka 749m n.p.m., by stanąć na wprost kolejnej ściany płaczu pod Stożkiem Wielkim. Znowu drobimy kroki i wspinamy się wymagającym stokiem. Ostatni fragment podejścia wydaje nam się już łagodniejszy. W samo południe meldujemy się na Stożku Wielkim 841m n.p.m. (31z38). Na szczycie stoi wiata z miejscem na ognisko, a tabliczka szczytowa znajduje się na małym wypłaszczeniu z panoramicznym widokiem, który możliwy jest dzięki wycince drzew rosnących na stromym zboczu. W dole widać dolinę rzeki Ścinawki i zabudowania Unisławia Śląskiego, do którego schodzimy bardzo stromą i dość długą ścieżką, kwalifikującą się do kolejnej ściany płaczu na drabiniastym szlaku.

 

 

 

- MASYW DZIKOWCA i LESISTEJ WIELKIEJ –

Prawie godzinę później jesteśmy nad rzeką Ścinawką, gdzie fragment szlaku prowadzi nas betonowym chodnikiem pod kolejowym wiaduktem i po ok. 150m przechodzi na drugą stronę szosy. Wchodzimy w świerkowy las. Chwilę idziemy Eko-ścieżką, która lawiruje po zboczach Lesistej Małej i Wielkiej. Zatrzymujemy się przy kilku tablicach edukacyjnych i poznajemy przyrodnicze ciekawostki, szczególnie geologiczne.

 

 

Pierwotnie Sudety porastała puszcza bukowo-jaworowa, w której dominował buk pospolity i klon jawor. W wyniku licznych wycinek na potrzeby osadnictwa i przemysłu, puszcza została znacznie przetrzebiona. Ubytki w drzewostanach od XIX wieku uzupełniano szybkorosnącym świerkiem pospolitym, który dorasta do 50m wysokości i ma płytki, rozległy system korzeniowy. Te cechy sprawiły, że w roku 2007 orkan Cyryl doprowadził do dużych zniszczeń w drzewostanie świerkowym w Masywie Dzikowca i Lesistej Wielkiej. Obecnie trwa przebudowa drzewostanu mająca na celu zwiększenie ilości buka i jodły kosztem świerka. 

Szlak prowadzi teraz bardziej odsłoniętą stokówką, a na pierwszym planie widzimy Stożek Wielki, który   prezentuje swój stromy profil. Szlak za chwilę skręca w prawo i pnie się po kilku stopniach drewnianej drabiny. Zanim jednak na nią wejdziemy, interesujemy się niezwykłą skałą, która sypie się na drogę oraz niewielkim, głębokim otworem, z którego czuć podmuch zimnego powietrza.

 

 

Tuf wulkaniczny, który bierzemy do ręki, by móc mu się przyjrzeć z bliska, to lekka, porowata skała osadowa powstała podczas erupcji wulkanu. Składa się głównie ze sprasowanych i zcementowanych popiołów wulkanicznych i innych fragmentów lawy. Ze względu na dużą porowatość skała jest lekka. Jej ilość, jaką widzimy to zaledwie ślady złóż, które formowały się w dawnych epokach wulkanicznych. A co z dmuchającą dziurą? O tym dowiemy się dalej, za szczytem Lesistej Wielkiej.

 

 

 

Na razie wchodzimy drewnianą drabinką na dość strome zbocze. Podejście jest krótkie i treściwe. Mała ściana płaczu. Wychodzimy na wypłaszczenie i uwagę skupiamy na przekarczowanym terenie. Zastanawiamy się, czy to działalność człowieka, czy dzików. I nie mamy pewności. W ostatniej chwili zauważamy szczytową tabliczkę. Jest  g.14, gdy zdobywamy Lesistą Małą 790m n.p.m. (32z38), a 20 minut później jesteśmy na Lesistej Wielkiej 853m n.p.m. (33z38). Przy wiacie spotykamy parę, która również robi Drabinę, ale w przeciwnym do naszego kierunku. Wymieniamy się kilkoma informacjami i życzymy powodzenia. Siadamy przy drewnianej ławie, by chwilę odsapnąć i przyglądamy się tablicom o Masywie Dzikowca i Lesistej Wielkiej oraz o trasach turystycznych pogranicza Broumovsko-Mieroszowskiego. Decydujemy o dołożeniu kilku kroków do naszej trasy i zobaczeniu szczelin wiatrowych, które znajdują się poza wyznaczonym szlakiem Drabiny Wałbrzyskiej. Na szczęście są niedaleko.

 

 

 

Do Pomnika Przyrody Nieożywionej Szczeliny Wiatrowe idziemy zaledwie 6 minut. Miejsce jest oznakowane i ogrodzone. Znajduje się tu jedna z największych szczelin na Lesistej Wielkiej. Jej głębokość wynosi ok. 2m, długość ok. 3m, a szerokość 0,5m. Z tablicy o fizjografii można dowiedzieć się najważniejszych informacji.

Szczeliny Wiatrowe (niem. Windlöcher) to grupa spękań i osuwisk skalnych, w których zachodzi ciekawe zjawisko cyrkulacji powietrza, tzw. „oddychanie góry”. Powietrze jest „wdychane” do wnętrza masywu latem, a „wydychane” zimą.  Oprócz szczelin, poniżej szczytu występują mniejsze otwory o przeciwnej cyrkulacji, schowane wśród rumowisk skalnych (m.in. jest to otwór koło tuf przy drewnianej drabince). Zimą góra zasysa powietrze przez otwór do swojego wnętrza, ogrzewa i wypuszcza szczeliną.  Latem na odwrót. Szczeliny zasysają ciepłe powietrze i wypuszczają schłodzone przez otwory znajdujące się poniżej szczytu. Tę „pracę” góry można czasem usłyszeć jako charakterystyczne świszczenie powietrza przy większych wahaniach temperatury. Szczeliny wiatrowe to bardzo rzadkie i unikalne zjawisko w Polsce. Występują wyłącznie w Sudetach Środkowych, głównie w Górach Kamiennych.

 

 

 

Po wnikliwym obejrzeniu geologicznych osobliwości, wracamy z powrotem na szlak. Idziemy teraz odcinkiem, gdzie znajdują się fragmenty otwartych przestrzeni pozbawionych wysokich drzew. To pamiątka po orkanie Cyryl, który w 2007 dokonał zniszczeń w drzewostanie. Dzięki pracy huraganu, widzimy teraz panoramę na Karkonosze. Ośnieżona Śnieżka wraz z sąsiednimi szczytami: Růžová Hora, Studnični Hora, Czarna Kopa czy Smogornia towarzyszy nam w drodze na kolejne drabiniaste szczyty.

 

 

O g. 15:30 stajemy na Stachoniu 808m n.p.m. (34z38), 10 minut później na Wysokiej 808m n.p.m. (35z38), a kilka minut po g.16 stoimy przy tabliczce oznaczającej przełęcz Polanka 683m n.p.m. Z tego miejsca zaczyna się kolejna ściana płaczu, strome i kamieniste podejście pod Sokółkę 800m n.p.m.(36z38), na której meldujemy się o g.16:25.

 

 

 

Szczyt Sokółki wyjątkowo nam się podoba. Ma wąski i długi wierzchołek, po którym poprowadzona jest ścieżka do punktu widokowego z rozległą panoramą na Góry Suche. Tuż obok, na wyciągnięcie ręki jest szczyt Dzikowca z wieżą widokową, za nim widać Chełmiec, a nawet dalszy Trójgarb.

 

 

 

 

 

Schodzimy teraz ostro w dół do małej przełączki i zaczynamy strome podejście o długości ok. 250m pod Dzikowiec. To jest nasza ostatnia ściana płaczu na Drabinie. Gdy podejście się kończy stoimy na zatłoczonej ścieżce spacerowej. Skręcamy w lewo i o g. 17:00 zdobywamy szczyt Dzikowca 836m n.p.m. (37z38).

 

 

Dzikowiec ze względu na wulkaniczne pochodzenie ma ostry kształt podobny do stromej kopuły bez spłaszczonego wierzchołka. Ma strome stoki i w całości porośnięty jest lasem. Około 500m poniżej szczytu znajduje się górna stacja dwuosobowej kolei krzesełkowej zbudowanej w 2009 r., która zastąpiła działający od 1986 r. wyciąg orczykowy. Obiekt jest częścią OSiRDzikowiec”. Latem stok jest popularnym miejscem dla miłośników downhill’u oraz paralotni.

Na Dzikowcu stoją dwie wieże widokowe. Starsza, drewniana, o kwadratowej podstawie i wysokości 20m, przypomina wyglądem dużą ambonę myśliwską. Zbudowana została w 2014 roku i zlokalizowana jest przy górnej stacji wyciągu krzesełkowego. Widać z niej tereny od Śnieżki po Ślężę.  Druga wieża, o konstrukcji stalowo-drewnianej, o wyglądzie przypominającym sprężynę zbudowana została w 2025 roku i umiejscowiona jest na samym szczycie Dzikowca. Jej taras widokowy znajduje się na wysokości 32,5m, a zamontowane kamery monitorują okolicę w celu ochrony przeciwpożarowej.

 

 

 

 

 

 

Wierzchołek ze względu na łatwy dostęp turystów z kolejki linowej oraz wieże widokowe, cieszy się sporym zainteresowaniem. Wokół nas jest dość tłoczno i głośno. Z górnego tarasu stalowej wieży, rzucamy po raz ostatni okiem na piękną panoramę, z której roztacza się widok na prawie wszystkie drabiniaste wierzchołki. Tym spojrzeniem żegnamy się z pętlą wałbrzyską i schodzimy z Dzikowca, by po 10 minutach zdobyć ostatni szczyt w Drabinie, Łyse Drzewo 757m n.p.m. (38z38).

 

 

Drzewo jest faktycznie łyse. Trudno stwierdzić jakiego jest gatunku. W pierwszych dniach maja jest jeszcze bezlistne. Na pewno jest  potężne i wiekowe. Ma rozwidlone konary i asymetryczną koronę. Może to buk, a może klon? A może tzw. posusz ekologiczny, obumarłe drzewo będące siedliskiem dla wielu gatunków zwierząt i grzybów? Nie wiemy.

Idziemy dalej w dół. Po prawej stronie mijamy punkt widokowy, który prezentuje nam Masyw Chełmca i leżący poniżej, wciśnięty w jego podstawę Boguszów-Gorce. Najwyżej położony w Polsce ratusz, z tej perspektywy, wygląda rzeczywiście na wysoko zlokalizowany. Gdy mijamy tabliczkę „Dzikowiec Mały 100 kroków”, nie możemy sobie odmówić zdobycia jeszcze jednego szczytu. Zaledwie 200m od szlaku, wąską ścieżką idziemy na wierzchołek, który osiągamy po 5 minutach. Jest g.18:30 i słońce powoli zmienia swoją barwę na ciepłą i miekką. Do Ratusza w Boguszowie-Gorcach zostało nam 4km.

 

 

Po przejściu kilometra mijamy granicę Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich, po kolejnych 800m wychodzimy z lasu i ostatni fragment Drabiny pokonujemy wśród miejskiej zabudowy. Mijamy zalesioną Czarną Górę 550m n.p.m. i przechodzimy pod kolejowym wiaduktem, a następnie obok dworca kolejowego Boguszów-Gorce. Ulicą Racławicką delikatnie zdobywamy wysokość. Przechodzimy ul. Strażacką i docieramy do drzwi Ratusza, przed którymi 3 dni temu rozpoczęliśmy przygodę z Drabiną Wałbrzyską. Po przejściu dokładnie 100,33km, pokonaniu łącznie 4529m przewyższeń i spędzeniu na szlaku 37h31m59s jesteśmy na mecie! Czujemy ogromną satysfakcję.

 

 

By uzupełnić kalorie wstępujemy do Restauracji Baryt. Pyszny rosół jest tym, czego nam potrzeba przed drogą powrotną do Warszawy.

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl