Stara Płanina

20.06.2025 r.

 

Szczyt:  MIDŻUR

Państwo:  Serbia

Pasmo:  Stara Planina

Wysokość:  2169m n.p.m.

Trasa:  Planinarski Dom Babin Zub 1580m - Vojvodin venac 1671m - MIDŻUR 2169m - Vojvodin venac 1671m - Planinarski Dom Babin Zub 1580m

Dystans:  16,00km

Wznios:  780m

Czas:  6h30min

Data zdobycia:  20.06.2025 r.

 

Do Serbii jedziemy z bułgarskiej miejscowości Borovets, z której wyruszamy o g. 7 rano. Robimy zakupy prowiantowe w miasteczku Samokov i w drogę. Po 3,5h jesteśmy już na granicy bułgarsko-serbskiej. Telefony przełączamy na tryb samolotowy, a zegarki cofamy o 1 godzinę. 

Przejeżdżamy przez serbskie wioski, opuszczone gospodarstwa, stare chaty, lepianki, obórki. Biednie tu i pusto. Mijamy spacerującego drogą osiołka, wylegujące się na ulicach psy, starych ludzi na ławeczkach. Czujemy jakby czas zatrzymał się tu w miejscu.

 

 

 

O g. 11 czasu serbskiego wjeżdżamy w rejon Starej Planiny. Z daleka widać już charakterystyczne skałki Babin Zub (Ząb Babci) o wys. 1758 m n.p.m. To piękna formacja skalna, na której znajduje się największa na terenie Parku Przyrody SP, grupa kamieni i rogowców. W okolicy zbudowano kilka tras narciarskich, hotel i bufet.  

 

 

 

 

Zatrzymujemy się przy punkcie widokowym nieopodal skały Babin Zub i podziwiamy okolicę. Gdzieś koło nas bije źródło rzeki Debestićka, która wyrzeźbiła piękną, zieloną dolinę. Z tablicy informacyjnej Parku Przyrody Stara Planina czytamy o faunie, florze i ciekawych historycznie miejscach w najbliższej okolicy. 

Pod względem przyrodniczego bogactwa, Stara Planina to prawdziwa wyspa skarbów. Serbski Park Przyrody został powołany w roku 1997, a jego obszar obejmuje 1143km². Na zboczach rośnie 115 gatunków endemicznych, 40 gatunków odmian rzadkich i 50 gatunków z listy zagrożonej flory europejskiej. Pasma Starej Planiny mają swój początek właśnie tu, na serbsko-bułgarskim pograniczu i ciągną się przez Bułgarię, aż do Morza Czarnego. Łańcuch górski ma ponad 560 km długości.

 

 

 

Jedziemy do końca drogi i parkujemy samochód przy Planinarskim Domu. Poświęcamy chwilę na odpoczynek i kaloryczną przekąskę. Pogoda nam sprzyja, jest przyjemnie ciepło, +15°C.  Słońce miło przygrzewa, a po niebie płyną białe obłoczki. Widoczność zapowiada się rewelacyjnie. Na szlak ruszamy w samo południe z wysokości 1580m n.p.m. Przed nami 8-kilometrowa droga na szczyt i 780m przewyższenia. 

Planinarski Dom to właściwie kompleks dwóch hotelowych obiektów, zamkniętych o tej porze roku (a może w ogóle opuszczonych?). Przechodzimy między nimi, omijając liczne końskie odchody. Zastanawiamy się skąd się wzięły i czemu tak bardzo jest tu brudno.

 

 

 

Po kwadransie wstępujemy do jedynego punktu gastronomicznego na szlaku. Jest nim Restoran Plaža Babin Zub, bufet z przekąskami i napojami, usytuowany w pobliżu narciarskich wyciągów. Podbijamy tu nasze książeczki KE i zamawiamy zimne piwo. Chwilę siedzimy na leżakach wystawionych przed budynkiem i przyglądamy się masywnym kształtom Midżura.

 

 

 

Ruszamy raźno pod górę. Na horyzoncie mamy cały czas piękny, obły kształt Midżura, okrytego zielonym trawiastym dywanem. Szlak prowadzi po połoninach wygodną drogą. Otaczają nas zielone polany udekorowane licznymi, wielobarwnymi kwiatami, o ziołowo-korzennym zapachu. Rozległe hale porastają trawy, w czerwcu mające soczyste odcienie zieleni. W połączeniu z błękitem nieba, mamy przed oczami spektakularne widoki. Gdzie okiem nie sięgnąć, tam góry.

 

 

 

Po wyjściu z lasu, wiatr zaskakuje nas intensywnością i próbuje nam za wszelką cenę zdmuchnąć czapki. Idziemy więc, trzymając się za głowy. Zdobywamy szczyt Vojvodin venac 1671m n.p.m. i omijamy trawersem cztery kolejne wierzchołki: Zarkova cuka 1898m n.p.m., Petrova cuka 1854m n.p.m., Prilepski vrh 1906m n.p.m. i Tupanar 1956m n.p.m.

 

 

 

 

 

Na rozstaju dróg po przejściu 6km, spotykamy grupę przemiłych seniorów z Polski robiących, jak my, Koronę Europy. Wymieniamy doświadczenia, dzielimy się wiedzą, cieszymy ze spotkania. Za ich radą wybieramy ścieżkę w lewo, która prowadzi ostrzej pod górę, ale wiedzie grzbietem z widokiem na bułgarską stronę. Faktycznie, panorama jest przepiękna. Północno-wschodnie stoki Midżura opadają stromo w dół, a zdobią je poszarpane skalne wychodnie.

 

 

 

 

Mijamy słupki graniczne i pniemy się ku górze. Wiatr nie ustaje. Porywy są gwałtowne, a odczucia ciepła zmienne. Co chwilę ubieramy cieplejsze ciuchy, i za chwilę je zdejmujemy.

 

 

 

 

 

W końcu około g. 15:30 zdobywamy szczyt Midżura 2169 m n.p.m. Jest sesja z serbską flagą, z tabliczką, z postumentem. Odpoczywamy i cieszymy się chwilą. Pojawiają się dwa psy, a za nimi trzeci. Szukają jedzenia i wykradają nam kanapki. Po chwili pojawia się właściciel jednego z psów, Serb imieniem Stefan. Jego koledzy idą tuż za nim i dołączają do nas na szczycie. Robi się gwarno i wesoło. Chłopaki zagadują, podpytują. Robimy sobie wspólne zdjęcie i nieopatrznie pytamy o serbskie "dziękuję". Pada odpowiedź "hvala", a ja odpowiadam, że brzmi znajomo, jak po chorwacku. To porównanie powoduje niekomfortową sytuację. Robi się poważnie. Młodzi ludzie poczuwają się do wyjaśnień dotyczących relacji serbsko-chorwackich. 

 

 

 

Zmieniamy temat na dzikie konie pasące się w górach Starej Planiny. Wypatrujemy przez lornetkę stado, wypasające się nieopodal. Są to niegdyś udomowione konie, które zdziczały po wypuszczeniu na wolność. Stały się żywą i piękną wizytówką Starej Planiny. Ta wiedza daje nam odpowiedź na pytanie skąd wzięły się końskie odchody w Planinarskim Domu. Konie upodobały sobie jak widać zabudowania, często je odwiedzając. 

Po godzinie spędzonej na wierzchołku czas na powrót. Schodzimy i tuż po chwili gubimy szlak. Musimy zawrócić dobre pół kilometra. Wracamy więc w okolice szczytu i szukamy właściwej drogi. Trochę błądzimy w głębokiej trawie, ale w końcu dochodzimy do ścieżki. Teraz jest już tylko szeroka, wygodna droga, prowadząca wprost pod Babin Zub.

 

 

 

Słońce powoli łagodnieje i na zboczach kładzie coraz dłuższe cienie. Fantastyczne światło tworzy niekończące się górskie warstwy. Coś pięknego! Zdjęć robimy dużo za dużo, ale inaczej się nie da. 

 

 

 

Powoli kończymy spacer po Starej Planinie. Mijamy ścieżkę do Restoran Plaža Babin Zub, stok narciarski i wyciąg krzesełkowy Konjarnik. Słońce ma swoją złotą godzinę. 

 

 

 

Do Planinarskiego Domu Babin Zub docieramy o g. 18:30, pokonując 16-kilometrowy odcinek w 6,5h. Dokonaliśmy tego podczas pięknej, choć nieco wietrznej pogody. Towarzyszyły nam malownicze widoki fantastycznych połonin. Zmęczeni i głodni jedziemy na obiadokolację do Restoran Sunce w miejscowości Crni Vrh świętować zdobycie Midżura. Po tradycyjnej serbskiej kolacji udajemy się na nocleg do Vila Babin Zub, przytulnego serbskiego gospodarstwa agroturystycznego.

 

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl