Masyw Olimpu

17.06.2025 r.

 

Szczyt:  MITIKAS

Państwo:  Grecja

Pasmo:  Masyw Olimpu

Wysokość:  2918m n.p.m.

Trasa:  parking Prionia 1100m - schronisko Spilios Agapitos 2060m - Skala 2882m - MITIKAS 2918m - Skala 2882m - schronisko Spilios Agapitos 2060m - parking Prionia 1100m

Dystans:  20,67km

Wznios:  1955m

Czas:  12h45min

Data zdobycia:  17.06.2025 r.

 

Leniwy, grecki poranek. Apartament, który wynajęliśmy na campingu Mitikas w Litochorou musimy opuścić dopiero o g.11. Idziemy na zakupy do lokalnego sklepu i robimy śniadanie. Serwujemy sobie jajecznicę i bułeczki z pysznymi, słodkimi pomidorami. Pakujemy się i wychodzimy na plażę. Poranny widok na masyw Olimpu znacznie różni się od tego, który zastaliśmy wczoraj wieczorem. Otulony jest gęstą pierzyną z białych chmur, skutecznie zasłaniającą wyniosłe szczyty. Wczoraj widoczność była doskonała. Masyw Olimpu był widoczny jak na dłoni.

Po śniadaniu idziemy na plażę, na której spędzamy cudowne 2 godziny. Zażywamy fantastycznego relaksu w greckim słońcu i Egejskim Morzu

 

 

 

W końcu opuszczamy camping Mitikas i ruszamy w kierunku Prionia. Jedziemy asfaltowymi serpentynami. Mijamy bramkę Parku Narodowego Olympus. Po drodze zatrzymujemy się kilka razy, by zrobić zdjęcia wybrzeża i górskich widoków.

 

 

 

Po osiągnięciu wysokości 1100 m n.p.m. meldujemy się na parkingu przy restauracji Prionia. Nazwa dosłownie znaczy "piła" i pochodzi od dawnych pił używanych do cięcia drzewa przez tutejszych drwali. Jest to popularny punkt startowy na masyw Olimpu. Budynek restauracji urządzony jest w klimacie schroniska. Znajduje się tu rówież sklepik z pamiątkami i bukietami suszonych ziół, z którym można zaparzyć herbatę. My tylko stemplujemy nasze książeczki Korony Europy i o g. 15:40 ruszamy w drogę.

 

 

Startujemy szlakiem E4 do schroniska Spilios Agapitos. Podejście ma długość ok. 6 km, a przewyższenie wynosi 1000m. Krótko, a treściwie. 

Początkowo ścieżka prowadzi ułożonym chodnikiem. Po kilku metrach dochodzi do mostka na rzece Enipeas. Woda w tym miejscu spada z wysokości ok. 38m tworząc malowniczą kaskadę. U podstawy znajdują się niewielkie baseny z krystalicznie czystą i chłodną, turkusową wodą. Podobno kąpała się tu Afrodyta. Mijamy wodospad, dość spore w tym miejscu głazy i przekraczamy wyschnięte rzeczne koryto. 

Urocza ścieżka pnie się przez las pachnący obłędnie olejkami eterycznymi. Rosną tu buki, dęby i sosny. Masyw obrasta również makia. Jest to zaroślowa formacja roślinna, która składa się z wiecznie zielonych, twardolistnych krzewów i skarłowaciałych drzew. Intensywnie pachnie aromatem wydzielanym przez mirt, lawendę, oleander i rozmaryn. Mamy wrażenie, że cały las to laboratorium naturalnych perfum. Odurza zapachem, uspokaja i relaksuje. 

Ścieżka wytyczona jest zakosami wzdłuż żlebu. Prowadzi doliną Mavrologos, przez teren Parku Narodowego Olympus założonego w 1938 r. Jest to najstarszy park narodowy Grecji i jeden z najbogatszych we florę regionów tego kraju. Na powierzchni 24 000 hektarów rośnie tu ponad 1700 gatunków roślin, które stanowią aż 25% greckiej flory. W 1981 roku park stał się także Rezerwatem Biosfery UNESCO. Co ciekawe, cały region Olympus objęty jest także ochroną jako stanowisko archeologiczne i historyczne. 

 

 

 

Idziemy raźno, wznosimy się równomiernie, dzięki czemu możemy szybko złapać wygodny rytm. Zatrzymujemy się tylko na zrobienie zdjęć i wyrażenie niezliczonych zachwytów nad piękną przyrodą parku Olympus. W pewnej chwili na szlaku przed nami zastrzymuje się para kozic i szybko ucieka w popłochu wyczuwając naszą obecność.

 

 

 

 

 

 

Do schroniska Spilios Agapitos docieramy o g. 18:20, co znaczy że wędrówka zajęła nam 2h40min. Temperatura z +31˚C na parkingu Prionia, znacząco się obniżyła. Wieczorem przy schronisku wynosi już tylko +10˚C. 

 

 

Schronisko Spilios Agapitos, zwane również jako schronisko A, wybudowane zostało w roku 1931 r. na rozległym tarasie skalnym, w otoczeniu dorodnych sosen, na wysokości 2060m n.p.m. Należy do Hellenic Mountaineering-Climbing Federation (E.O.O.A.) i było pierwszym greckim schroniskiem w masywie Olimpu. Nazwa schroniska pochodzi od projektanta i budowniczego obiektu oraz pierwszego prezesa Hellenic Mountaineering-Climbing Federation - Spiliosa Agapitosa. Budynek był wielokrotnie rozbudowywany i remontowany. Obecnie oferuje 110 miejsc noclegowych i małe pole namiotowe, na którym rozkładamy nasz brezentowy domek. Bieżąca woda jest zimna (a nawet lodowata), a kąpiel jest wyzwaniem dla zmarźluchów. Kuchnia działa prężnie i ma całkiem spory wybór dań. Gospodyni schroniska mówi biegle w kilku językach, błyskawicznie dostosowując się do rozmówcy. Wprawia tym w zdumienie każdego, stojącego w kolejce do recepcji będącej jednocześnie sklepikiem i kuchnią. Przy zameldowaniu prosimy panią o stempel do książeczki KE, potwierdzający naszą wizytę w schronisku. Pierwszą pieczątkę z opisem "Olympus" otrzymujemy od razu. Gospodyni informuje nas, że drugą pieczatkę z opisem "Mytikas" otrzymamy po udowodnieniu (na podstawie zdjęcia), że zdobyliśmy szczyt. Mamy więc dodatkową motywację, by osiągnąć wierzchołek.

 

 

Przy schronisku rozkładamy namiot na zarezerwowanym miejscu. Jesteśmy przygotowani na chłodną noc pod gwiazdami. Oglądamy ostatnie promienie zachodzącego słońca, które otulają szczyty masywu Olimpu. Jemy pyszną kolację w postaci ogromnych porcji spaghetti i czytamy o spektakularnych wschodach słońca, które podziwiać można z tarasu przy schronisku. Mamy nadzieję przekonać się o tym już jutro. Światła w Spilios Agapitos gasną punktualnie o g. 22:00. 

 

 

 

 

***

Noc pod namiotem w schronisku Spilios Agapitos nie była tak zimna, jak zapowiadano. Jest nam ciepło i przyjemnie. Sen jest głęboki i trwa do momentu, gdy schroniskowe psy zaczynają szczekać, wyć i ujadać, czyli mniej więcej do g. 5 rano. A o co tyle hałasu? Otóż z parkingu Prionia do schroniska zmierza karawana mułów z zaopatrzeniem. Koniki mają uwieszone dzwonki i idą w towarzystwie przewodnika i psów. Zwierzęta przy schronisku nawołują karawanę, czyniąc przy tym raban i budząc wcześnie rano całe schronisko. Przechodzą idealnie obok naszego namiotu. Czas przybycia karawany jest o tyle idealny, że właśnie wstaje czerwone słońce nad Morzem Egejskim. Uczestniczymy więc w kolejnym spektaklu. Uwaga schroniskowych gości przechodzi z koników na rozżarzoną, słoneczną kulę. A kiedy wszyscy mają już pamiątkowe zdjęcia, ustawiamy się w kolejce po śniadanie, które jemy na tarasie z widokiem na Mitikasa i egejskie wybrzeże. Czas ruszać. Składamy namiot, przepakowujemy plecaki i zostawiamy depozyt w schronisku. Z lekkimi plecakami wyruszamy na szlak ku Zeusowi. Jest g. 8:30.

 

 

 

 

 

Ścieżka od razu pnie się stromo w górę i szybko zdobywa wysokość. Wychodzi na grzbiet i ukazuje malownicze widoki. Masyw Olimpu zbudowany jest głównie ze skał osadowych, które powstały około 200 mln lat temu w płytkim morzu epikontynentalnym. Do głównych skał należą wapienie i skały krystaliczne, od których być może pochodzi nazwa Olimp, co znaczy "lśniący". W procesie geologicznym, który uformował otaczające nas góry, skały zostały najpierw wypiętrzone, a następnie wyrzeźbione przez lodowce około miliona lat temu. Pozostałością tej działalności są np. cyrki lodowcowe, które pięknie prezentują się u podnóża gór.

 

 

 

 

 

Idziemy do góry kamienistą ścieżką, a gdy kończą się kosówki, zaczyna się księżycowy krajobraz z niewiarygodną przestrzenią. Widać pozostałe szczyty masywu Olimpu, blisko trzytysięczne: Skolio, Stefani, Agios Antonios, Profitis Ilias, Toumba oraz Skalę. Tę ostatnią, o wysokości 2866 m n.p.m. zdobywamy przed g. 11. Z jej wierzchołka widać jak na dłoni Mitikasa. Odpoczywamy, zbierając siły po dość monotonnym podejściu. Droga ze schroniska to 3km podejście o  wzniosie wynoszącym 1000m. Jej przejście zajęło nam nieco ponad 2h. 

 

 

 

 

Mitikas robi na nas ogromne wrażenie. Strome ściany, ostra jak brzytwa grań i piękne formacje skalne zachwycają wyjątkowością. Jesteśmy w siedzibie greckich bogów, w królestwie Zeusa. To z tego miejsca mitologiczne postacie o nadprzyrodzonych mocach reprezentowały różne aspekty życia i natury. Decydowali o ludzkich losach i historii świata. Co prawda, wierzono także w śmierć każdego człowieka próbującego wejść na szczyt, ale mit ten, na szczęście dla ludzkości, obaliło w roku 1913 dwóch Szwajcarów i Grek, którzy jako pierwsi zdobyli szczyt Mitikasa.  

 

 

Na Skali zakładamy kaski i zostawiamy kolejny depozyt w postaci plecaków. Nieco półkilometrowy odcinek szczytowy decydujemy się iść na lekko. Plecaki kładziemy wśród skał i ruszamy na Mitikas. Przed nami wisienka na torcie, czyli skalna wspinaczka bez asekuracji. Kierujemy się grecką zasadą „siga-siga”, co znaczy powoli, bez pośpiechu. Szlak prowadzi czerwonymi kropkami lub kwadratami w żółtej obwódce. Znaki są dość częste, trudno się pogubić. Mimo wszystko przez chwilę nam się to udaje. Początkowo droga prowadzi w dół kruchym żlebem. Szlak odbija zaraz w lewo, czego nie zauważamy. Idziemy stadnie za innymi i powielamy błąd schodząc za daleko. Kamienie sypią się, a spadając nabierają prędkości stanowiąc zagrożenie. Ustalamy więc bezpieczne odległości, by kamienie nikogo nie zraniły. W końcu znajdujemy właściwą drogę i trzymamy się ściśle znaków. Skała na szlaku jest w miarę oczyszczona z kruchych kamieni, wiedzie wytyczonymi stopniami i skalnymi półeczkami. Idziemy na pełnej koncentracji, bo jeden niewłaściwy krok, nieprzemyślana decyzja może sporo nas kosztować. A wokół widoki są tak piękne! W dole widać dolinę Mavrologos, a wokół nas wyrastają strzeliste formy skał formowane latami przez cierpliwą naturę. Przepaście budzą grozę, są głębokie i strome. Jest wiele mocno eksponowanych fragmentów, w tym najsłynniejsza, ziejąca otchłań Megala Kazania, której zbocze opada 700m w dół.

 

 

 

 

 

Na szczytowym odcinku mijamy tylko jeden krótki fragment ubezpieczony metalową linką. Cała reszta to akrobatyka z wykorzystaniem pięciu punktów podparcia (łącznie z pupą). W końcu wychodzimy na szeroki żleb wyprowadzający nas wprost na wierzchołek. Na szczycie Mitikasa 2918m n.p.m. stajemy o g. 12:30 w towarzystwie przemiłego Serba imieniem Luca i jego mamy, z którymi szliśmy pomagając sobie wzajemnie. Robimy zdjęcia pod metalową grecką flagą. To nasz 14 szczyt w Koronie Europy.

 

 

 

Czas ruszać. Widok zasłaniają nam gęste chmury, które właśnie teraz zahaczyły o grań Mitikasa.  Po ok. półgodzinie jesteśmy z powrotem na szczycie Skali. Chmury nie odpuszczają. Tu jemy liofilizowane lody pistacjowe, które czekały w depozycie na zdobywców. Są przepyszne! O zdjęcie prosi nas chłopak z Brazylii, który przez chwilę rozmawia z nami o swoich europejskich wakacjach. Przebieramy się w lżejsze ubrania, bierzemy plecaki i zaczynamy schodzenie.

 

 

 

Szlak w dół przez kamienną pustynię jest stromy i pełen drobnych kamieni. Łatwo o poślizg i niekontrolowany zjazd. Schodzimy w skupieniu. Nadal towarzyszą nam chmury, które trzymają się najwyższych szczytów masywu Olimpu. Do schroniska dochodzimy około g. 15. Na podstawie zdjęć z Mitikasa dostajemy od przemiłej gospodyni drugą pieczątkę w naszych książeczkach KE. Tym razem z nazwą najwyższego greckiego wierzchołka.

Zamawiamy spaghetti i poznajemy dwa polskie małżeństwa, z którymi dzielimy się wrażeniami. Jutro zamierzają zdobyć Mitikasa. Dłuższą chwilę stoimy i rozmawiamy. Próbujemy się spakować, ale żywiołowe dyskusje nie mają końca. Wreszcie ruszamy w dół, w stronę parkingu przy restauracji Prionia. Idziemy szlakiem E4, który sprowadza nas doliną Mavrologos. Jak zwykle ta sama droga pokonywana powrotnie, wydaje nam się inna. Poznajemy co prawda jej charakterystyczne znaki, ale to nie to samo. Zatrzymujemy się na chwilę przy wodospadzie Enipeas, który tak szybko minęliśmy idąc wczoraj pod górę. Po kilku krokach od rzeki jesteśmy już na parkingu Prionia. Dochodzi g. 20.

 

 

 

Jesteśmy zmęczeni. Marzymy o kąpieli i wygodnym łóżku. Decydujemy o ponownym noclegu na campingu Mitikas w Litochorou. Na szczęście "nasz" apartament jest wolny i wracamy do niego na kolejną noc. O greccy bogowie! To był dzień pełen niesamowitych wrażeń. Jesteśmy wykończeni i mega, mega szczęśliwi.

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl