Góry Dynarskie

23.07.2024 r.

 

 

Szczyt:  MAGLIĆ

Państwo:  Bośnia i Hercegowina

Pasmo:  Góry Dynarskie

Wysokość:  2386m n.p.m.

Trasa:  Prijevor 1660m - Maglić 2386m - Veliki Maglić 2389m - Trnovačko Jezero 1517m - Prijevor 1660m

Dystans:  14,8km

Wznios:  1173m

Czas:  8h42min

Data zdobycia:  23.07.2024 r.

 

Jesteśmy na wakacjach w chorwackim Omišu. Na dwa dni zostawiamy nasz „hrvatski apartman” i ruszamy 230km na południowy wschód. Mijamy granicę chorwacko-bośniacką w Vinjani Donji, miasto Mostar i po ok. 4h wjeżdżamy w przepiękny przełom rzeki Sutjeska, zwany Doliną Bohaterów (Dolina heroja). Głębokość kanionu, którego dnem płynie rzeka zbierająca wody z najwyższych szczytów BiH dochodzi miejscami do 1200m. Jedziemy wąskim asfaltem bez pobocza, a po obydwu stronach otaczają nas wysokie, skalne ściany. 

 

 

Docieramy do wsi Tjentište. O g. 17 zatrzymujemy się w Restoran Komlen na obiad. To jedyny lokal w okolicy i zarazem ostatni przed wjazdem w góry. Po drugiej stronie ulicy stoi olbrzymi betonowy pomnik upamiętniający Bitwę nad Sutjeską, która odbyła się na przełomie maja i czerwca 1943 r. pomiędzy połączonymi siłami Osi (Niemcy, Włochy, Bułgaria i Chorwacja) w liczbie 127 tysięcy żołnierzy, a jugosłowiańską partyzantką Tity, której było zaledwie 22 tysięcy. Operacja pod kryptonimem Operation Schwarz przyniosła porażkę państw Osi, stając się punktem zwrotnym dla wyzwolenia Jugosławii podczas II wojny światowej. W walce zginęło 7543 partyzantów, na cześć których w roku 1971 stanął imponujący pomnik projektu Miodraga Živkovića. Monument wykonano z białego betonu. Ma 19m wysokości i 15m szerokości. Składa się z dwóch zakrzywionych skrzydeł i symbolizuje dramatyzm walki o wolność. 

Po posiłku ruszamy dalej w drogę. Mijamy kilka zabudowań wsi Tjentište, za którymi skręcamy z głównej drogi w prawo, w kierunku polany Prijevor. Ubita, szutrowa droga pnie się pod górę i wjeżdża w las. Dojeżdżamy do bramy Parku Narodowego Sutjeska i próbujemy dogadać się ze strażnikiem, by oprócz przyjęcia od nas opłaty za wjazd, przybił również pieczątkę z datą w naszej książeczce Korony Europy. Po długiej chwili szukania zrozumiałych słów, miły starszy pan znajduje najzwyklejszy datownik, którym stawia nam pamiątkę na odpowiedniej stronie książeczki. Możemy jechać dalej. Przed nami 17km górskiego off-roadu.

 

 

 

Park Narodowy Sutjeska to najstarszy park narodowy w Bośni i Hercegowinie. Założony został w 1965 r. i obejmuje powierzchnię 17 500ha. Nazwa pochodzi od przepływającej przez jego teren rzeki Sutjeska. Na obszarze parku znajduje się cenny przyrodniczo Rezerwat leśny Perućica, drugi po Puszczy Białowieskiej, zachowany fragment niegdyś ogromnej puszczy pierwotnej, która rozciągała się na Niżu Europejskim. Perućica obejmuje głównie gęste lasy bukowe, jodłowe i świerkowe, miejscami zupełnie niedostępne dla człowieka. Najstarsze okazy mają ponad 300 lat, a ich wysokość sięga 50m. Najwyższy zmierzony świerk pospolity ma 63m.  

Wiek lasu pierwotnego określa się na 20 000 lat. Podczas ostatniej epoki lodowcowej był obszarem refugialnym, czyli zapewniającym przetrwanie gatunkom w bardziej sprzyjających warunkach niż w zimnie i lodzie. 

Łącznie na terenie pierwotnej puszczy występuje ponad 170 gatunków drzew i krzewów, a także ponad 1000 gatunków roślin. Fauna bogata jest w liczne gatunki bezkręgowców (zwłaszcza motyli), płazów, gadów, ryb i ptaków. Ssaki reprezentowane są m.in. przez: niedźwiedzie, kozice, żbiki i rysie.

zutr jest wyzwaniem. Pokonujemy go żółwim tempem 5-20km/h w 1,5 h. Droga jest nierówna, miejscami podmyta, z licznymi skalnymi przeszkodami. Ostrożnie i powoli zmierzamy do celu. Jedziemy przez gęsty las i nie spotykamy po drodze żadnych dzikich zwierząt. Gdy las się kończy, naszym oczom ukazuje się panorama gór tonąca w zachodzącym słońcu. Na chwilę wstrzymujemy oddech, bo zaskoczyło nas to niebywałe piękno.  

 

 

O g. 18:30 docieramy na parking Prijevor, na którym stoi około 20 aut, w tym kilka kamperów. Wśród nich spokojnie wypasają się krowy pobrzękujące dzwonkami. Kamping leży na wysokości 1660m n.p.m. na szerokim plateau. Widać stąd jak na dłoni masywną ścianę góry Maglić (2386 m n.p.m.), która jest najwyższym szczytem Bośni i Hercegowiny. Jego monumentalna północna ściana, która z tej perspektywy sprawia wrażenie pionowej, robi na nas niesamowite wrażenie.

 

 

 

 

W świetle zachodzącego słońca napawamy się widokiem gór. Rozbijamy namiot i jemy kolację. Idziemy na spacer na pobliską górę z wieżą widokową, która stoi na wysokości 1650m n.p.m. Rozmawiamy po angielsku z bośniackim pasterzem krów, który zaprasza nas do szałasu na rakiję. Przez chwilę zastanawiamy się, czy ów pasterz nie rzucił przypadkiem pracy w korporacji na rzecz pasterstwa, bo po angielsku mówi naprawdę dobrze. Zaprasza nas nie tylko na bimber, razem z innymi pasterzami wyrabiają też ser i chleb. Grzecznie dziękujemy. Jesteśmy już po kolacji. Może wpadniemy jutro, wracając z górskiej wycieczki. Siedzimy jeszcze chwilę i patrzymy na piękne góry, które nas otaczają. Otula nas cisza, którą czasami zakłóca delikatny szum wiatru i taniec traw. 

 

 

 

 

***

 

Noc mimo wszechogarniającej ciszy nie była całkiem przespana. To chyba nadmiar bodźców powoduje, że umysł słabo odpoczywa. Czujemy emocje związane z miejscem i podekscytowanie przygodą. Wstajemy o g. 8 i przygotowujemy syte śniadanie. Jest jajecznica, bułeczki i gorąca herbata.

 

 

Cały czas obserwujemy szczyt Maglića. Chmury trzymają się kurczowo wierzchołka i nie chcą pokazać ani stromej ściany, ani grani. Pasuje do niego nazwa. Po bośniacku maglić znaczy mglisty.  

 

 

Składamy namiot i pakujemy nasz biwak do samochodu. W plecakach mamy już wszystkie niezbędne rzeczy, łącznie z kaskami i rękawicami do ferrat. Na szlaku są metalowe linki, które lepiej chwytać przez grubszą tkaninę. Zdarzają się czasem ostre druciki, które mogą zranić.

Siedzimy wpatrzeni w przelewające się po graniach chmury. Nie tracimy nadziei na wyklarowanie pogody. Jest ciepło i nie pada. Pierwsi chętni na zdobycie szczytu zaczynają opuszczać Prijevor. Dzięki nim widzimy jak prowadzi szlak. Czekamy do g. 10 na rozpogodzenie. To ostatni moment na wyjście w góry i zrobienie zaplanowanej pętli. Jeszcze dzisiaj mamy w planach powrót na chorwackie wybrzeże.

Północna ściana Maglića jest stroma i wydaje się wymagająca. Kiedyś na parkingu był szlakowskaz informujący o odległości z Prijevor na szczyt Magliča (1,9km/3h). Chyba komuś się spodobał, bo została po nim tylko dziura w słupku. Trzy godziny to niewiele patrząc na drogę przed nami. 

W końcu decydujemy się wyjść. Jest g. 10:30.

 

 

 

Szlak prowadzi początkowo ścieżką przez trawiaste hale. Następnie wchodzi we fragment pierwotnej puszczy Perućica, by za chwilę wejść w odcinek porośnięty kosówką. Na tym etapie ścieżka zaczyna być stroma i sypka. Wymaga skupienia przy każdym kroku. Szybko zdobywamy wysokość i podziwiamy widoki. Na stromszym odcinku składamy kije i zakładamy rękawice. W niektórych miejscach nachylenie jest takie, że idziemy na czterech kończynach. Na bardziej eksponowanych odcinkach korzystamy z lin rozpiętych przy szlaku.

 

 

 

Kruche skały sypią się, wkładamy więc kaski. Zdarza się, że osoby przed nami zrzucą kilka kamyków. Lepiej być zabezpieczonym.

Kilka metrów przed szczytem szlak wypłaszcza się, zmieniając charakter w dynarską, łagodną łąkę. Idziemy po zielonym dywanie, na którym kwitną kolorowe kwiaty. Szczyt osiągamy po 2h30min. Punktualnie o g. 13:00 stajemy przy metalowej fladze Republiki Serbskiej, w której obrębie leży szczyt i betonowym podium w barwach tej samej flagi.

 

 

 

 

Jest pochmurno, ale obłoki są wyżej niż okoliczne szczyty. Siadamy na chwilę odpoczynku. Przyglądamy się dokładnie tablicy z roku 1973 upamiętniającej Tito i jego komunistyczną partyzantkę. Zdobi ją czerwona gwiazda oraz sierp i młot. Relikt przeszłości.

Widoki ze szczytu są obłędne. Po horyzont ciągną się pasma Gór Dynarskich, które otaczają nas wkoło nie mając końca. Przepięknie wygląda stąd Durmitor i najwyższy szczyt tego pasma – Bobotov Kuk 2523m n.p.m. Widać też sercowaty kształt Trnovačko jezero, do którego zejdziemy w drodze do polany Prijevor.

 

 

 

Po odpoczynku ruszamy dalej. Szlak jest pętlą, więc przed nami kolejny jej etap. Opuszczamy obszar Parku Narodowego Sutjeska i wchodzimy do Czarnogóry. Zdobywamy Veliki Maglić (2389 m n.p.m.), wyższy o 3m od Maglića. Idziemy łagodną ścieżką, prowadzącą po południowych zboczach, które przepięknie udekorowane są rozmaitymi formami krasowymi. Natura to najzdolniejszy twórca.

 

 

 

Wreszcie dochodzimy do przełęczy, z której roztacza się piękny widok na sercowate Trnovačko jezero. Tu zaczyna się również trudniejszy fragment szlaku, czyli prowadząca stromo w dół piarżysta ścieżka. Każdy krok jest teraz dobrze przemyślany, bo o szybki zjazd w stronę jeziora nietrudno (i nie byłoby to wcale romantyczne). Luźne kamyczki i kamienie są jak ruchoma pochylnia, a schodzenie momentami jest jak jazda na rolkach.

 

 

 

Jesteśmy teraz na terenie czarnogórskiego Parku Przyrody Piva, którego nazwa nie nawiązuje do popularnego trunku, a rzeki która płynie głębokim do 1200m wąwozem. Park leży w sąsiedztwie dwóch innych parków: PN Sutjeska (po stronie BiH) i PN "Durmitor" (po stronie Czarnogóry). Zajmuje powierzchnię 32 477,9 ha i obfituje w niezwykłe walory przyrodnicze. Ma zróźnicowaną rzeźbę terenu, której najważniejszymi cechami są górzyste obszary z bogatymi pastwiskami i lasami, głęboko wcięte górskie kaniony rzek Tara, Piva i Sušica oraz górskie jeziora Stabanjska i Trnovačko. Zróźnicowana jest także przyroda. W wysokich partiach gór wystepują elementy alpejskiej fauny i flory, natomiast w kanionach i dolinach rzecznych ciepłe powietrze sprzyja występowaniu elementów śródziemnomorskiej fauny i flory. W parku rośnie ponad 1500 rzadkich lub zagrożonych gatunków roślin, a faunę reprezentują m.in. niedźwiedzie, dziki i jelenie.

Docieramy nad Trnovačko jezero leżące na wys. 1517 m n.p.m. W tafli jeziora przegląda się aż 5 dwutysieczników (Maglić, Bioč, Volujak, Vlasulja i Trnovački Durmitor). To polodowcowy, ciepły akwen o wymiarach 825m x 715m i można się w nim kąpać.

 

 

 

Wyjmujemy z plecaków kostium i kąpielówki, przebieramy się i relaksujemy we wspaniałej turkusowej wodzie górskiego stawu. Wrażenia są bezcenne.

Po kąpieli idziemy do chatki strażnika Parku Narodowego Piva. Kupujemy po bilecie za 1 euro za wstęp na teren parku, który wklejamy do książeczki KE i puszkę pysznego czarnogórskiego piwa. Mała pasterska chatka oferuje także wyroby z mleka krowiego.

 

 

Trnovačko jezero oprócz kąpieli zaprasza też na biwakowanie nad swoim sercowatym brzegiem. Uznajemy, że jest to jedno z bardziej romantycznych i magicznych miejsc, w których byliśmy. Malowniczy obraz dopełniają dzielne konie, które odpoczywają teraz po ciężkiej pracy i pasą się przy brzegu jeziora. Transportują one górskimi szlakach zaopatrzenie do schroniska.  

 

 

Po relaksującej kąpieli i odpoczynku z widokiem na górujące nad nami wierzchołki, czas na ostatni etap wędrówki, czyli podejście pod polanę Prijevor. Z żalem żegnamy się z najbardziej romantycznym i naturalnym jeziorem, jaki mieliśmy okazję w życiu spotkać.

 

Szlakowskazy informują o 6 km odcinku i czasie przejścia 2h20min. Po leśnym fragmencie wkraczamy w piękną, rozległą dolinę, która bardzo przypomina nam tatrzańską Wielką Polanę Małołącką. Ubarwia ją pięknie różowofioletowa wierzbówka kiprzyca. Znamy ją doskonale.

 

 

 

Szlak przecinają gołoborza i piargowe osuwiska. W kilku miejscach, tuż obok ścieżki, zbocza zmieniają się w widowiskowe przepaści. Zdumiewają nas ślady koni na tej wąskiej, niestabilnej ścieżce zawieszonej nad urwiskami. Jesteśmy pełni uznania dla ich ciężkiej pracy.

Mijamy granicę Czarnogóry z Bośnią i Hercegowiną oraz punkt widokowy na górskie pasma, tonące w ciepłych barwach zachodzącego słońca. Spędzamy chwilę, by nacieszyć oczy tą piękną panoramą.

 

 

Po ok. 1h30min znad Trnovačko jezero docieramy do parkingu Prijevor, zamykając maglićką pętlę. Jest g. 19. Całą trasę zrobiliśmy w 8h30min.

Zanim jednak wyruszymy w drogę powrotną, organizujemy sobie jeszcze ciepły posiłek, w pięknym świetle zachodzącego słońca. Siedzimy w tym samym, co o poranku miejscu i delektujemy się wspomnieniami oraz widokiem zdobytego szczytu. Ta piękna chwila na pewno zostanie z nami długo. Tak, jak jedna z najpiękniejszych górskich przygód.

 

 

 

Powrót 17 km szutrem jest dzisiaj naszym ostatnim wyzwaniem. Słońce już zaszło, zrobiło się ciemno, a to w pierwotnej puszczy dodaje dreszczyku emocji. Jedziemy powoli nie oglądając się za siebie. Na drodze spotykamy tylko sowę i zająca.  

Droga do chorwackiego wybrzeża w okolicach Omiša ze wsi Tjentište zajęła nam 4h. W apartmanie zameldowaliśmy się o 1 w nocy. Zmęczeni, szczęśliwi i spełnieni. Niesamowicie spełnieni.

 

 

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl