Warszawa Marysin - Otwock Jabłonna 

07.06.2025 r.

 

07.06.2025 r.

WOT etap 1: Warszawa Wawer - Otwock Jabłonna,

DYSTANS: 32km

CZAS: 7h

 

Szlak WOT mam na wyciągnięcie ręki. Przechodzi nieopodal mojego domu w Marysinie. Dlatego rozpoczynam go w miejscu najlepiej mi znanym, od ronda Korkowa/Wspólna na granicy Wawra, Rembertowa i Wesołej. Pierwszy odcinek mogłabym zrobić z zamkniętymi oczami, tak dobrze znam każdą ścieżkę i alejkę.

 

 

Ruszam w towarzystwie mojej czworonożnej Zojeczki o g.7. Błękitne niebo, czerwcowe słońce i ptasie trele zapraszają mnie na leśną wędrówkę. Mijam pierwszy punkt, przydrożną kapliczkę z 1937 r. (która pełniła niegdyś rolę kamiennego kopca granicznego dóbr wilanowskich), następnie leśną pasiekę (których coraz więcej w wawerskich lasach) i dochodzę do oczka wodnego, przy którym siedzibę mają warszawskie Lasy Miejskie. Miejsce to jest dla mnie sentymentalne, bowiem większość rodzinnych wycieczek w moim dzieciństwie miała tu swój cel. Nie zabawiam tu długo, bo po stawie pływają kaczki z puchatymi maluszkami, które boją się psa.

 

 

Po 2 km dochodzę do dużej wydmy na której szczycie stoi Kamień Piłsudskiego, upamiętniający potajemne ćwiczenia wojskowe przeprowadzone przez Komendanta w roku 1917.

 

 

Idę dalej po wydmowych ścieżkach, zwanych Górami Milowymi. Po godzinie dochodzę do Traktu Brzeskiego, przechodzę ruchliwe skrzyżowanie i skręcam w ul. Gościniec. Szlak prowadzi mnie do uroczyska Barciucha, gdzie znajduje się kolejny węzeł szlaków.

 

 

Mijam Kanał Wawerski i na chwilę wychodzę z lasu w Międzylesiu na wysokości zajezdni autobusowej i Centrum Zdrowia Dziecka (największego dziecięcego szpitala w Polsce, wybudowanego w 1978 r.). Teraz szlak prowadzi mnie sosnowym zagajnikiem i dalej mieszanym borem do Macierowego Bagna przy którym stoi grób - mogiła nieznanego żołnierza polskiego poległego w 1944 r. Mijam rozwidlenie szlaków i dochodzę do uroczyska Zielony Ług. Wyschnięte o tej porze roku torfowiska wyglądają biednie, a znakiem hydrologicznej suszy jest choćby brak komarów, których zawsze było tu bez liku. Gdzieś między brzózkami wypatruję sarniego kozła z charakterystycznymi parostkami. Chwilę patrzymy na siebie i wycofuję się, by go nie płoszyć.

 

 

Po 3h melduję się przy S2, czyli Południowej Obwodnicy Warszawy, którą słychać z daleka. Przy tunelu kwitną piękne czerwone maki. Tuż za S2 dochodzę do pomnika żołnierzy polskich z lat 1863, 1920 i 1939, a kilometr dalej mijam duże torfowisko Biały Ług, które powstało w bezodpływowym zagłębieniu między wydmami. Na skraju stoi ławeczka, na której chwilę odpoczywamy.

 

 

 

Dalej szlak prowadzi sosnowym borem. Łączy się na chwilę ze Szlakiem Fortyfikacji Przedmościa Warszawa 1915-1944 i dochodzi do punktu oporu Góraszka. Betonowa ściana z wejściem i zniszczonym kominem to wszystko, co widać z zewnątrz. Za bunkrem szlak wychodzi na chodnik wzdłuż trasy S17 i kanału Boryszewskiego. Mija rodzinny park rozrywki Majaland w Góraszce, przechodzi pod trasą i dochodzi do Wiązowny. Teraz prowadzi chodnikiem przez samo centrum miejscowości. Przechodzę obok kopca na szczycie którego stoi m.in. krzyż z z 1904 r. powstały w 45-lecie zarazy z 1859 r. Mijam opuszczony neobarokowy Pałac Lubomirskich wzniesiony w 1905 r.

 

 

Przechodzę koło pomnika gen. S. Grota-Roweckiego i zatrzymuję się na chwilę przy nowoczesnym pawilonie kultury, gdzie na skwerku stoi nazwa Wiązowna z logo wiązu. Tuż obok jest gminny park w którym funduję sobie lody i odpoczywam chwilę przy fontannie. Dalej szlak prowadzi niewygodnym chodnikiem. Przechodzę mostkiem nad rzeczką Mienia i wzdłuż S17 dochodzę do jej malowniczych brzegów.

 

 

Tu ścieżka przeistacza się w leśną dróżkę meandrującą wzdłuż Mieni przez rezerwat "Świder". Na lewym brzegu, którym idę, rośnie kilkanaście kilkusetletnich dębów, którym króluje liczący 400 lat dąb szypułkowy o obwodzie 500 cm i wysokości 20m - Mazowiecki Bartek.

 

 

Płytka, piaszczysta rzeka wije się jak wstążeczka, a zieleń przy jej brzegach jest tak intensywna, że przypomina dżunglę. Uroku dodają liczne drzewa przewrócone do koryta, kwitnące kwiaty, bujne paprocie i latające motyle. Jest to najpiękniejszy fragment dzisiejszej wycieczki. Po drugiej stronie Mieni zza drzew widzę zabudowania letniskowej wsi Emów. W połowie rzeki mijam drewniany mostek łączący oba brzegi.

 

 

Po wyjściu z lasu przechodzę przez wieś Białek i dochodzę do mostu nad Świdrem. Na rzece widzę sznur kajaków, tak popularnych w tych okolicach. Jestem już w Otwocku, gdzie z dzielnicy Mlądz przechodzę do osiedla Teklin. Tu od roku 1894 do końca lat 30. XX w. funkcjonowała duża cegielnia. Śladami po jej istnieniu są ruiny suszarni cegieł, pozostałości stawu, okazałe parkowe dęby i kasztanowce.

 

 

Ostatnim punktem tego etapu WOT jest góra Meran (124m n.p.m.). "Zdobywam" ją tuż przed g.14. Wydma ta zwana była dawniej Otwockim Giewontem. Jej nazwa nawiązuje do alpejskiego uzdrowiska Merano. W latach 30. XX w. teren ten był miejscem sportów zimowych i letniej rekreacji. Stała tu nawet drewniana skocznia narciarska i wyprofilowany tor saneczkowy. Rozwojowi miejsca kres położyła wojna, ale magia i klimat pozostały do dzisiaj. Rozłożysty, piaszczysty stok dodaje uroku tej części szlaku.

 

 

Po zejściu z Góry Meran dochodzę do ul. Narutowicza i kończę pierwszy etap WOT parę minut po g.14 przy OSP w Otwocku Jabłonnej.

 

 

Gdy dojeżdżam do domu ciężka od wody chmura daje upust i zalewa Wawer intensywnym deszczem. Uff, zdążyłam.

 

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl