Otwock - Glinianka

25.05.2025 r.

 

25.05.2025 r. niedziela

SBN etap 3 (ostatni): Otwock – Glinianka

DYSTANS: 25 km

CZAS: 6h

 

Trzecią część szlaku i ostatnią zarazem, rozpoczynamy od przepysznego pistacjowego tiramisu w Nowy Gurewicz Cafe w dawnym uzdrowisku Gurewicza w Otwocku.

 

 

Ruszamy ok. g.13 idąc główną ulicą Armii Krajowej. Mijamy pomnik "Biało-czerwonej Iskry", który upamiętnia katastrofę z roku 1998 samolotu "Iskra" z dwoma pilotami Zespołu Akrobatycznego na pokładzie.

 

 

Dalej przechodzimy obok Urzędu Miasta Otwock, który mieści się w stylowym budynku z 1920 r. oraz Teatru im. St. Jaracza mieszczącego się w równie ciekawym budynku z 1935 r. Aleja z białymi i różowymi kasztanami jest jeszcze w rozkwicie. W oddali widzimy dworzec PKP w stylu klasycystycznym z elementami secesji z 1910 r. Jego bryła ma przypominać pędzącą lokomotywę, przyglądamy się więc i szukamy podobieństwa. Nieopodal dworca przechodzimy obok wodnej wieży zbudowanej w 1910 r., która powstała, by zaopatrywać w wodę ze Świdra podjeżdżające tu parowozy.

 

 

Po drugiej stronie torów dochodzimy do ruin neogotyckiej, murowanej willi "Julia". Jej wyniosła wieża bacznie patrzy na Otwock od 1893 r. Mimo objęcia opieką konserwatorską, z roku na rok wygląda niestety coraz gorzej.

 

 

Dalej idziemy zadbaną ulicą Kościelną, przy której stoi kilka ciekawych świdermajerów (np. Willa Szeliga z 1893 r.) i modernistyczny kościół św. Wincentego a'Paolo, za którym kierujemy się już na azymut, by dotrzeć do rzeki Świder. Korzystamy z papierowej mapy, bo aplikacje nie pokazują w Otwocku niebieskiego szlaku. Znajdujemy kilka zamalowanych znaków i ostatecznie dochodzimy ulicą Przygody, dalej Suchą i Sienkiewicza nad brzeg Świdra. Po drodze mijamy Wydmę Świderską oraz pamiątkowe tabliczki oznaczające granice getta zlikwidowanego w 1942 r. Około g.14:30 wchodzimy na teren Rezerwatu Świder.

 

 

I tu zaczyna się NAJPIĘKNIEJSZY fragment szlaku z malowniczą, piękną, dziką, nizinną rzeką. Jesteśmy w idealnym czasie, czyli późną wiosną, gdy kolory są niesamowicie intensywne. Dominuje wszechobecna zieleń i błękit nieba, który odbija się w świdrzańskiej tafli wody. Jest tu tak pięknie! Bieg rzeki jest kręty, bogaty w charakterystyczne zakola zwane meandrami i liczne starorzecza. Brzeg jest stromy o charakterze klifu, woda czysta, dno piaszczyste, a nurt miejscami wartki, wręcz rwący, urozmaicony szpotami (progami), czyli morenowymi głazami wypłukanymi z podłoża. Gdzieniegdzie woda żłobi głębokie jary, a miejscami usypuje piaszczyste wysepki, zwane łachami. Kilka malowniczych, piaszczystych plaż schodzi wprost do wody. Na licznych zakrętach rzeka podmywa nadbrzeżne drzewa odsłaniając plątaninę korzeni, które wyglądają jakby kurczowo trzymały się siebie nawzajem, chroniąc przed zwaleniem do wody. Wiele z nich tak właśnie kończy, płynąc dalej ku Wiśle.

 

 

 

Do tego dzieła dokładają się również bobry, największe polskie gryzonie, które ścinają drzewa i budują tamy na całej długości Świdra. 

W rzece pływają rzadkie i chronione gatunki ryb (m.in. różanka, brzanka, piskorz, minog), na lądzie spotkać można bobry, wydry, kumaki czy zaskrońce, a wśród drzew przepięknie ubarwione zimorodki. Koryto rzeki i pas brzegowy porośnięte są rdestnicami, grzebieniami i żółtymi grążelami. Zielona ściana, która otacza Świder, to często lasy łęgowe, najżyźniejsze lasy w Polsce. W pełni sezonu łęgi przypominają tropikalną dżunglę, gęsto zarośniętą roślinnością. Już o tej porze roku las miejscami sprawia wrażenie dzikiego i niedostępnego.

Idziemy i chłoniemy tę piękną naturę. Tempo nam siadło, bo ciągle się zatrzymujemy i robimy zdjęcia. W Emowie mijamy Bratnią Mogiłę Powstańców 1863 r. W Rudce przechodzimy całkiem nową kładką dla pieszych nad trasą S17. W Kopkach mijamy drewnianą kapliczkę św. Jana Nepomucena i zmieniamy brzeg jedynym wiszącym mostem nad Świdrem.

 

 

W malowniczym "Złotym Kanionie" przechodzimy kładką nad potokiem Stok. W Woli Karczewskiej oglądamy tamę spiętrzająca i regulującą Świder. A w ostatniej na szlaku wsi Gliniance mijamy Izbę Regionalną i przy drewnianym kościele pw. św. Wawrzyńca z XVIII w. kończymy oficjalnie Szlak Borów Nadwiślańskich. 

 

 

Przeszliśmy łącznie 80km w 3 etapach. Sukces świętujemy pysznymi śmietankowymi świderkami. Pogoda nam się udała, humory i kondycja także (Zojki przede wszystkim), widoki zapierały dech w piersiach, a ptaki zapewniały wiosenne ptasie radio. A to wszystko działo się tuż za naszym progiem, pół godziny od domu, w bliskim sąsiedztwie Warszawy. Dowodzi to, że nie trzeba wyjeżdżać daleko, by przeżyć niesamowitą przygodę. Uciec z miasta, pobyć z naturą i zobaczyć jej cuda.

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl