Potrójna - Straconka BB

30.07.2023 r.

 

MSB dzień 4: Chatka pod Potrójną – Straconka (Bielsko-Biała)

DYSTANS: 30km

CZAS: 12h

 

Budzik dzwoni o g.5. Wstajemy i pakujemy plecaki. Pół godziny później jesteśmy już na szlaku. Od Chatki pod Potrójną nieoznakowaną ścieżką dochodzimy do czerwonego szlaku i po 10 minutach jesteśmy na Przełęczy Zakocierskiej 801m n.p.m. Do zapory Porąbka jest stąd 5 i pół godziny drogi. Szczyt Potrójnej 884m n.p.m. zdobywamy punktualnie o g. 6. O tej porze słońce jest już całkiem wysoko, ale nad rozległą halą pasterską unosi się jeszcze pozostałość porannej mgły. Nieopodal znajduje się Chatka na Potrójnej, prywatne schronisko turystyczne reklamujące się tarasem widokowym z panoramą na Babią Górę i Tatry. Tabliczka przy szlaku informuje też o świeżych jagodzianka wypiekanych w schronisku. Obie chatki różni z pewnością standard. Następnym razem będziemy o tym pamiętać.

 

 

Tymczasem siedzimy sobie na szczycie Potrójnej i szykujemy śniadanie. Do owsianki dodajemy zebrane jagody, morwę i kroimy banany. Kubek mocy stawia nas na nogi. Do tego kawa i herbata z termosu, a na deser panorama widokowa. Widać Pogórze Śląskie, Beskid Mały, Gorce, Pasma Policy, Jałowieckie, Romanki i Wielkiej Raczy, Babią Górę, Pilsko i Skrzyczne. Cieszy mnie ten widok ogromnie.

Pora ruszać. O g. 7:30 jesteśmy na Przełęczy Kocierskiej 718m n.p.m., skąd do Zapory w Porąbce mamy już tylko niecałe 4 godziny. Mijamy dobrze mi znany z kilku pobytów Kocierz Resort i szczyt Kocierz 879m n.p.m. Następnie Przełęcz Przysłop 795m n.p.m. i szczyt Kiczery 827m n.p.m. z której już tylko pół godziny dzieli nas od Żaru. Wreszcie jestem na ścieżce, której widok jest mi tak bliski. Schodzę z Kiczery i podziwiam sztuczny zbiornik Elektrowni Wodnej, który wypłaszcza wierzchołek góry niczym  kaldera szczyt wulkanu.

 

 

Przed g.11 jesteśmy już przy zbiorniku na szczycie góry Żar 761m n.p.m. Przy górnej stacji kolei siadamy, by zjeść coś ciepłego. Zamawiam gęstą zupę pomidorową i upajam się widokiem, jaki oferuje góra Żar. Widać Jezioro Międzybrodzkie i Żywieckie, szczyty Beskidu Żywieckiego i Śląskiego. Nie przeszkadzają mi nawet licznie przebywający tu turyści i rowerzyści korzystający z bikeparku. Nad nami latają paralotniarze startujący nieopodal. Na deser zamawiam sernik i herbatę. To ostatnia przerwa na posiłek na trasie MSB. Jeszcze tylko sesja zdjęciowa na olbrzymiej drewnianej ławce i możemy zacząć schodzić.

 

 

Tuż przed Sołą opuszczamy teren Parku Krajobrazowego Beskidu Małego, mijamy zabudowania i przechodzimy zaporą w Porąbce na drugi brzeg rzeki. Przyglądam się tablicy „Kaskada rzeki Soły”, która ilustruje zapory Tresna, Porąbka i Czaniec. Do głównych zadań kaskady należą m.in.: ochrona przez powodzią doliny Soły i stworzenie warunków dla rekreacji oraz rozwoju ryb.

Przed nami ostatnie podejście na szlaku. Zdobywamy Przełęcz pod Bujakowskim Groniem 712m n.p.m. i o g.15:30 meldujemy się na szczycie Chrobaczej (lub Hrobaczej, pisanej w czasach zaboru austriackiego w „zniemczonej”formie) Łąki 828m n.p.m. na której stoi 35-metrowy krzyż i schronisko turystyczne do którego wstępujemy po stempelek do książeczki MSB. Do końca naszej przygody zostało nam nieco ponad 2 godziny.

O g.16 jesteśmy na Przełęczy „U Panienki” 710m n.p.m., której nazwa pochodzi od kapliczki z Maryją Panną z 1884 roku. Kwadrans później zdobywamy Groniczki 839 m n.p.m., a po kolejnej pół godzinie długo wyczekiwany ostatni szczyt Gaiki 808m n.p.m. Od tego momentu idziemy już tylko w dół. Po drodze robimy ostatnią sesję zdjęciową na szlaku. Drewniana Ambonka Pani Jolci oferuje nam widok na Bielsko-Białą, Pogórze Cieszyńskie, Czechowice-Dziedzice, Jezioro Goczałkowickie oraz pasmo Klimczoka i Szyndzielni. Chwilę spędzamy na zadumie i podsumowaniu MSB.

Punktualnie o g.18 po przejściu 137km stajemy pod kropką kończącą MSB w sąsiedztwie Kościoła pw. Matki Bożej Pocieszenia w Bielsku-Białej. Zmęczeni, szczęśliwi i roześmiani fotografujemy się na tle tabliczki.

 

 

Po pół godzinie siedzimy już wykąpani na tarasie u siostry Piotra i zajadamy się pysznym rosołkiem. Przed nami jeszcze droga powrotna do Warszawy. Wspaniały, ciepły wieczór z widokiem na Chrobaczą Łąkę zamyka rozdział przejścia pierwszego w moim życiu szlaku długodystansowego. Wiem już, że to nie ostatnia taka przygoda.

INFORMACJE PRAWNE

 

Wszystkie materiały na tym blogu są  własnością autorów i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody. 
Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autorów jest prawnie zabronione.

Created by: cdx.pl