Ardeny
10.11.2025 r.
Szczyt: KNEIFF
Pasmo: Ardeny
Wysokość: 560m n.p.m.
Trasa: parking na szczycie
Dystans: -
Wznios: -
Czas: -
Data zdobycia: 10.11.2025 r.
Od niemieckiego Würselen, w którym mieszkamy na czas zdobywania Korony Beneluxa, do najwyższego punktu Luksemburga, mamy prawie 2h drogi samochodem. Spod domu ruszamy w przyjemnym słońcu, jednak jadąc przez Belgię mamy wrażenie, że z każdym kilometrem pogoda robi się coraz gorsza. Nieopodal granicy belgijsko-luksemburskiej wjeżdżamy w gęste mgły. Robi się wilgotno, a temperatura spada do zaledwie +5⁰C.
W samo południe dojeżdżamy do Burgplatz (559m n.p.m.), drugiego pod względem wysokości wzniesienia w Luksemburgu, który przed 1994 r. był uznany za najwyższy punkt tego kraju. Stoi tu kamienna wieża ciśnień, pomnik z okazji 150 lat niepodległości oraz tablica upamiętniająca udział piechoty amerykańskiej w Bitwie o Ardeny w 1945 r. Snująca się nisko mgła sprawia, że jest przejmująco zimno. Robimy szybki rekonesans i wskakujemy do wozu. Do najwyższego wzniesienia mamy stąd niecały kilometr.




Jedziemy wąskim asfaltem, który skręca w polną drogę. Powoli mijamy pastwiska i zaorane pola, gdy z mgły wyłaniają się dwa maszty z flagami i tablica informacyjna. Jesteśmy na miejscu. Kneiff 560m n.p.m. to, wg wyliczeń najnowszych urządzeń geodezyjnych, najwyższy punkt Wielkiego Księstwa Luksemburga. Oprócz tablicy i masztów jest też ławka i stolik. Robimy zdjęcia w oznaczonym miejscu, ale idziemy też dalej w pole, do punktu, które wskazuje nam nawigacja. Robimy pamiątkowe zdjęcia, chodząc ostrożnie po zaoranej ziemi. Jest zimno i wilgotno. Wyciągamy termosy z herbatą i wznosimy toast za zdobycie kolejnego szczytu w KE.


Nasz plan na dziś się jednak nie kończy. Zaledwie 17km dzieli nas od średniowiecznego zamku w Clervaux, który zamierzamy odwiedzić. Luksemburg słynie przecież nie tylko z siedzib 166 banków, bogatej gospodarki, ale i z fortyfikacji.
Doliną mocno meandrującej rzeki Wiltz jedziemy krętymi drogami, po bokach których ciągną się niewielkie pagórkowate pasma malowniczo udekorowane złoto-brązowymi barwami.

O g.13 meldujemy się w XII wiecznym zamku w Clervaux, który prawie doszczętnie został zniszczony przez pożar podczas II wojny światowej, w czasie Bitwy o Ardeny. Po wojnie został odbudowany, a obecnie pełni m.in. funkcję muzeum.



Wewnątrz znajduje się Muzeum Bitwy o Ardeny, do którego wchodzimy. Ekspozycja bogata jest w militaria i akcesoria codziennego użytku żołnierzy obu stron barykady.

Z wystawy wojskowej przechodzimy do pomieszczeń, w których znajduje się Muzeum Modeli Zamków i Budowli Warownych Luksemburga. Ekspozycja obejmuje 22 makiety zamków i pałaców luksemburskich w skali 1:100 oraz diorama przedstawiająca przebieg bitwy o Clervaux.

Wszystkie makiety wykonane są niezwykle starannie i ciekawie. Zajmują kilka zamkowych sal o dość sporej powierzchni. Wystawa jest ciekawa i przybliża nam nieco historię Luksemburga.
Z zamku wychodzimy na uliczki miasteczka. Mijamy neoromański kościół św. Kosmy i Damiana oraz pomnik ku czci pamięci przymusowych poborowych. Tuż obok stoi czołg amerykański, który bronił miasta w roku 1944 w Bitwie o Ardeny. Mamy wrażenie, że mieszkańcy bardzo pielęgnują historię II wojny światowej. Pomniki wraz z Muzem Bitwy o Ardeny świadczą o dużej wartości historycznej tego miejsca dla Luksemburczyków.


Opuszczamy Clervaux i jedziemy pograniczem niemiecko-luksemburskim. Podziwiamy dolinę rzeki Our. Szerokie koryto płynie leniwie tworząc malownicze zakola. Mijamy elektrownię wodną i zatrzymujemy się nieopodal mostu. Jest tu skrzyżowanie wielu szlaków turystycznych, w tym św. Jakuba. U brzegu rzeki widać liczne odkryte skały, a dość spore w tym miejscu ardeńskie pagórki prezentują się urokliwie w jesiennej szacie.

O g.15 dojeżdżamy do Vianden. To tu nad miastem dominuje uznany przez CNN jeden z 20 najpiękniejszych zamków na świecie. Spektakularna i imponująca średniowieczna budowla pochodzi z XI w. i była siedzibą książąt Vianden. Na przestrzeni wieków wielokrotnie przebudowywana, dziś zawiera elementy wielu stylów architektonicznych, m.in. romańskiego, gotyckiego i renesansowego.

Nie wchodzimy jednak do środka. Ekspozycje niestety za chwilę się zamykają. Zachwycamy się zamkiem z zewnątrz i schodzimy do miasteczka.

Na moście nad rzeką Our mijamy pomnik św. Jana Nepomucena i Victora Hugo. Zaglądamy do maleńkiego kościółka św. Mikołaja z 1256 r. i szukamy bezskutecznie otwartej kawiarenki. Niestety poza sezonem miasteczko zdaje się być wymarłe.


Mijamy zamknięte drzwi Ancien Cinema Café Club, którego właścicielami są Polacy. Czytamy o klubokawiarni w internecie. To kultowe miejsce z 17-letnią tradycją, gdzie charakter miejsca tworzy dobra kawa, jazz, kino i sztuka. Ech... szkoda że jesteśmy tu, gdy lokal jest zamknięty.

Wracamy. Przed nami 2h drogi do Würselen.
